piątek, 8 czerwca 2018

Podróżujemy…


W szkole rozmawialiśmy o różnych środkach lokomocji. Najlepiej to znamy samochody. Codziennie dojeżdżamy nimi do szkoły, no raczej wożą nas rodzice. Na wakacje najczęściej latamy samolotami. Odwiedzamy różne zakątki świata. A kiedy pani zapytała- Kto  jechał pociągiem?- to niewiele rąk pojawiło się w górze. Okazuje się, że nie wszyscy wiedzą, jak wygląda dworzec klejowy i jak się podróżuje pociągiem,  więc nasze panie postanowiły wyruszyć z nami na wycieczkę koleją. Taką prawdziwą inspiracją był Maciek T. pasjonat wszelakich pociągów.
W środę, 6 czerwca pojechaliśmy pociągiem do Mosiny. Pociąg jechał dalej, aż do Wrocławia, a my wysiedliśmy właśnie w Mosinie, bo tam czekały nas kolejne atrakcje. Na nieczynnym już dla kolei torze, w Mosinie Pożegowo stały  drezyny. Poruszają się one wtedy, kiedy siła ludzkich mięśni wprawi je w ruch. No, dlatego też na tę wycieczkę pojechało z nami sześciu mężczyzn i trzy panie. Do dyspozycji mieliśmy trzy drezyny rowerowe, na każdej z nich było trzech opiekunów. Panowie pedałowali, a panie pilnowały, aby było bezpiecznie. No, jeszcze zapomnieliśmy, najważniejsza osoba,  Pani Drezynka / tak ja nazwaliśmy/, osoba, która wszystkim nadzorowała. Drezynami przemieszczaliśmy się w kierunku Osowej Góry. W pewnym momencie tor się kończył i trzeba było drezyny odwrócić i pojechać w przeciwnym kierunku. My patrzyliśmy, a dorośli obracali nasze pojazdy, wózek unosił się na osi i na niej był obracany, i z powrotem stawiany na szynach. Tory przecinają  drogi i ulice, wtedy Pani Drezynka zatrzymywała ruch uliczny, a drezyny przejeżdżały. Ależ to była zabawa! Dopingowaliśmy naszych pedałujących panów, bo chcieliśmy jechać coraz szybciej.
W Osowej Górze mieliśmy ognisko. Piekliśmy kiełbaski i chlebek, od czasu do czasu coś komuś spadało z kija, ale upieczone jedzonko było smaczne. A potem czekały nas zabawy na pięknej polanie w lesie. Słońce świeciło, chociaż było wietrznie. Chłopcy bawili się w berka i takie inne zabawy, dziewczynki zrobiły sobie piknik na kocyku, a dorośli rozmawiali, nie spuszczając nas z oczu. Na zbiórce okazało się , że nasze twarze są nieźle umorusane, a my szczęśliwi. W drodze na dworzec była jeszcze chwila, wiec zahaczyliśmy o plac zabaw w parku. Późnym popołudniem pociągiem wróciliśmy do Poznania.
Bardzo dziękujemy panom dyrektorom Szymonowi i Pawłowi, tatusiom Tosi, Leny, Stasia, mamie Marysi, mężowi pani Agi i naszym paniom, bo bez nich nie przeżylibyśmy takie fantastycznej przygody!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz