sobota, 23 czerwca 2018

Ostatnie dni w szkole


To już prawie koniec pierwszej klasy. Jeszcze trochę się uczymy, a właściwie to bawimy. Rozwiązujemy rebusy, łamigłówki, sudoku, układamy różne figury z tangramu. Pani czyta nam książkę „Piotruś Kita”- to o chłopcach, którzy prześladowali koty, mamy nadzieję, że spotka ich za to kara. Nikt nie może robić krzywdy zwierzętom!
We wtorek po zajęciach, razem z panią udaliśmy się do świetlicy, która przygotowała dla nas szereg zabaw w „Letnim ogródku”. Najpierw przyszły koleżanki z piątej klasy i przygotowały dla nas prezentację „Co w trawie piszczy?”. Bardzo byliśmy zainteresowani Quizem po prezentacji, bo oczywiście nagrodami były słodycze. Potem każda klas dostała do wykonania zadanie. Mieliliśmy zaprezentować – motyle i wykonać plakat przedstawiający łąkę oraz wymyślić hasło, takie zawołanie. Bawiliśmy się nieźle. Super pomysły miały panie ze świetlicy. Potem było jeszcze malowanie na folii i takie tam różne zabawy.
Dla tatusiów zrobiliśmy laurki z portretami, bo 23 czerwca to Dzień Ojca!
Często wychodzimy na plac zabaw, bo strasznie gorąco w tej naszej sali. Natasza poleciała sobie do Majami, Julka już tez wyjechała na wakacje, Maciek poleciał na Teneryfę, a jutro opuszcza nas Ania i wyjeżdża w góry. Cóż my się nie poddajemy. Salę trzeba posprzątać. Przygotowaliśmy się, Antek profesjonalnie, nawet przyniósł rękawiczki, oczywiście mokre chusteczki również, Paula też miała mokre chusteczki, podkradaliśmy mydło z łazienki, mieliśmy super zabawę: piłki wymyte, stoliki czyste i szatnia też posprzątana.  Brawo My!
I wreszcie 22 czerwca dostaliśmy pierwsze w życiu świadectwo. Mamy promocję do drugiej klasy UFF! Pani nam pogratulowała, na pamiątkę każdemu dała piękną książkę z dyplomem, złożyła życzenia i powiedziała: do zobaczenia po wakacjach! My podziękowaliśmy pani pięknym bukietem i takim certyfikatem ( własnoręcznie napisanym i podpisanym), że dziękujemy za pierwszy rok nauki, a Paulinka zrobiła pani Medal z jej imieniem. Pani wszystko się podobało i nas mocno uściskała.
 Będziemy  wypoczywać, ale fajnie. Pani Danusia tez się cieszy! Wakacje!!!    

środa, 13 czerwca 2018

Artyści XIX i XX wieku – szkolny piknik


Tradycyjnie pod koniec roku szkolnego, w czerwcu, cała szkolna społeczność bierze udział w przygotowaniach do organizacji szkolnego pikniku. W tym roku tematem przewodnim byli „Artyści XIX i XX wieku”. My pierwszaki, z klasy „a” wybraliśmy sobie Majkę Jeżowską. Rozmawialiśmy z naszą panią, kim jest pani Jeżowska i czym się zajmuje. Bardzo spodobała się nam ta artystka, ponieważ śpiewa piosenki o dzieciach i dla dzieci. Bardzo polubiliśmy piosenkę „A ja wolę moją mamę” i nauczyliśmy się jej z panią Martą od rytmiki. Franiu, nuci ją często w klasie, nawet jak rozwiązuje zadania matematyczne, no a  jak Franek zacznie nucić, to po chwili   śpiewa cała klasa.
Jak już wybraliśmy artystę, sprawę w swoje ręce wzięła mama Paulinki, przygotowała tabelę i rodzice wpisywali się, co kto może przygotować. Zorganizowała kartony, a tata Julki wydrukował okładki płyt naszej artystki, którymi okleiła kartony. My, z panią Danusią zrobiliśmy plakat i namalowaliśmy portrety Majki Jeżowskiej. Mama Maćka T. przyniosła balony wypełnione helem i ciasteczka. Rodzice przygotowali mnóstwo pyszności; rodzice Antka przynieśli Brownie, mama Julki owsiane ciasteczka, mama Kazika przygotowała kubeczki z owocami, mama Paulinki przyniosła pizzerinki i mnóstwo słonych i orzeszkowych pyszności. Mama Ani zadbała o wodę, kubeczki, cały czas parzyła kawkę dla wszystkich chętnych.. Mama Nataszki przyniosła pyszne kawy, nasza pani zrobiła smalec i ogórki małosolne. Jeszcze była pyszna lemoniada. Mam Witka malowała dzieciom włosy kolorowym sprayem, a tata Nataszki przyniósł maszynkę do robienia baniek. Rodzice Maćka dostarczyli jednorazowe naczynia. Było kolorowo, wesoło, a stoisko prezentowało się Super. Największym zainteresowaniem wśród dzieci, było malowanie włosów i kolorowe balony. Zbieraliśmy pieniążki dla dzieci  z Mariupola. Fajnie jest komuś pomagać, a przy ty jeszcze dobrze się bawić. To tylko nasze stoisko, a stoisk było tyle ile klas w szkole, wszystkie prezentowały sie wspaniale. Imprezie towarzyszyło mnóstwo innych akcji, występy tancerzy, wystawa grafik, gry planszowe, malowanie twarzy, stoisko wymiany książek i stoisko księgarni z Bajki. Wszystkim rodzicom bardzo dziękujemy, bo bardzo zaangażowali się w zorganizowanie tej imprezy.

To naprawdę była super zabawa. Ciekawe co będzie w przyszłym roku?

Byliśmy w Deli Parku


W poniedziałek, 11 czerwca w naszej szkole rozpoczął się wycieczkowy tydzień. Pierwszaki wyjeżdżają raczej na jeden dzień. My też, ale to już nasza druga wycieczka, bo byliśmy przecież na drezynach. Tym razem mieliśmy zamówiony autokar z pilotem panem Tomkiem. Z małymi plecakami o ósmej rano wyruszyliśmy z Poznania w kierunku Rosnówka, bo właśnie tam od niedawna mieści się Deli Park, wspaniałe miejsce dla takich dzieciaków, jak my. Deli Park, to rozległy plac z przeróżnymi ciekawymi miejscami. Najpierw pan Tomek zabrał nas na taką ścieżkę, na której można było spotkać różne zwierzęta, niektóre żywe i prawdziwe ale też sztuczne wypchane. Żywe były urocze bardzo ruchliwe lemury, pawie, żurawie. No, ale mogliśmy zobaczyć jak wyglądały kiedyś wymarłe już mamuty, tury i wiele owadów, w takich powiększonych rozmiarach. Ciekawie było jak chodziliśmy po takim podniebnym moście, zawieszonym dosyć wysoko nad ziemią i do tego trochę się ruszał, zwłaszcza jak weszło na niego dużo osób albo ktoś biegł, chociaż pan Tomek prosił, żeby tego nie robić. Takich mostów było kilkanaście, każdy z nich okalał jedno z drzew, a na tych drzewach  zawieszone były plansze i tablice z ciekawymi informacjami na temat zwierząt żyjących w lasach. Jak spojrzało się w dół, to pomiędzy drzewami i krzewami, można było zobaczyć, wilka, wiewiórkę, różne ptaki, no sztuczne, ale niektóre wyglądały jak prawdziwe. Można było się przestraszyć!
Ciekawostką, tego parku są miniatury ważnych i znanych miejsc z całego świata. Trochę zwiedzamy z naszymi rodzicami albo znamy z filmów, więc mogliśmy się pochwalić znajomością niektórych miejsc.
Największa atrakcją dla wielu z nas były ogromne dmuchane zamki, łodzie, ściany wspinaczkowe. Tam daliśmy upust swojej fantazji i wyhasaliśmy się za wszystkie czasy, pot się lał, skarpetki i nogi były mokre. A na koniec zakupy! Co to za wycieczka, jak się nie przywiezie z niej pamiątki. Wpadliśmy do sklepiku i wyszliśmy z różnymi piłeczkami, gierkami, maskotkami. Każdy przechwalał się swoimi zdobyczami.
Szczęśliwi wróciliśmy do szkoły, znowu będzie co wspominać!

Deli Park - GALERIA 

piątek, 8 czerwca 2018

Podróżujemy…


W szkole rozmawialiśmy o różnych środkach lokomocji. Najlepiej to znamy samochody. Codziennie dojeżdżamy nimi do szkoły, no raczej wożą nas rodzice. Na wakacje najczęściej latamy samolotami. Odwiedzamy różne zakątki świata. A kiedy pani zapytała- Kto  jechał pociągiem?- to niewiele rąk pojawiło się w górze. Okazuje się, że nie wszyscy wiedzą, jak wygląda dworzec klejowy i jak się podróżuje pociągiem,  więc nasze panie postanowiły wyruszyć z nami na wycieczkę koleją. Taką prawdziwą inspiracją był Maciek T. pasjonat wszelakich pociągów.
W środę, 6 czerwca pojechaliśmy pociągiem do Mosiny. Pociąg jechał dalej, aż do Wrocławia, a my wysiedliśmy właśnie w Mosinie, bo tam czekały nas kolejne atrakcje. Na nieczynnym już dla kolei torze, w Mosinie Pożegowo stały  drezyny. Poruszają się one wtedy, kiedy siła ludzkich mięśni wprawi je w ruch. No, dlatego też na tę wycieczkę pojechało z nami sześciu mężczyzn i trzy panie. Do dyspozycji mieliśmy trzy drezyny rowerowe, na każdej z nich było trzech opiekunów. Panowie pedałowali, a panie pilnowały, aby było bezpiecznie. No, jeszcze zapomnieliśmy, najważniejsza osoba,  Pani Drezynka / tak ja nazwaliśmy/, osoba, która wszystkim nadzorowała. Drezynami przemieszczaliśmy się w kierunku Osowej Góry. W pewnym momencie tor się kończył i trzeba było drezyny odwrócić i pojechać w przeciwnym kierunku. My patrzyliśmy, a dorośli obracali nasze pojazdy, wózek unosił się na osi i na niej był obracany, i z powrotem stawiany na szynach. Tory przecinają  drogi i ulice, wtedy Pani Drezynka zatrzymywała ruch uliczny, a drezyny przejeżdżały. Ależ to była zabawa! Dopingowaliśmy naszych pedałujących panów, bo chcieliśmy jechać coraz szybciej.
W Osowej Górze mieliśmy ognisko. Piekliśmy kiełbaski i chlebek, od czasu do czasu coś komuś spadało z kija, ale upieczone jedzonko było smaczne. A potem czekały nas zabawy na pięknej polanie w lesie. Słońce świeciło, chociaż było wietrznie. Chłopcy bawili się w berka i takie inne zabawy, dziewczynki zrobiły sobie piknik na kocyku, a dorośli rozmawiali, nie spuszczając nas z oczu. Na zbiórce okazało się , że nasze twarze są nieźle umorusane, a my szczęśliwi. W drodze na dworzec była jeszcze chwila, wiec zahaczyliśmy o plac zabaw w parku. Późnym popołudniem pociągiem wróciliśmy do Poznania.
Bardzo dziękujemy panom dyrektorom Szymonowi i Pawłowi, tatusiom Tosi, Leny, Stasia, mamie Marysi, mężowi pani Agi i naszym paniom, bo bez nich nie przeżylibyśmy takie fantastycznej przygody!

czwartek, 7 czerwca 2018

Dzień Sportu


W poniedziałek 4 czerwca w naszej szkole obchodziliśmy  Dzień Sportu. Radość panowała od samego rana: Hura nie ma lekcji! – dało się słyszeć wokół. Tak naprawdę to lubimy się uczyć, ale to przecież prawie koniec roku szkolnego i wszyscy jesteśmy już trochę zmęczeni. Od samego rana zebraliśmy się na szkolnym boisku, gdzie przybył pan dyrektor Szymon Gogolewski i życzył nam dobrej zabawy. Potem my- pierwszaki, jeszcze tylko przez chwilę! Przeszliśmy do Różanego Ogródka. Tu pan Marian z panią Lidką przygotowali dla nas szereg konkurencji sportowych. Biegaliśmy z piłkami, bez piłek, rozkładaliśmy takie plastikowe kołki, zbieraliśmy je. Był bieg sztafetowy. Niektórzy z nas trochę przeżywali, jak im coś nie wychodziło, nerwy puszczały, a potem było już tylko lepiej i weselej. Czasami pierwsza „b” była trochę szybsza, ale oni są przecież starsi. Daliśmy z siebie wszystko i prowadzący na koniec zawodów nas pochwalili. Później mogliśmy się bawić, chodzić na szczudłach, strzelać gole, a w tym czasie swoje konkurencje rozgrywały klasy drugie i trzecie.
Po śniadaniu mieliśmy wybór: malowanie plakatów o tematyce sportowej albo lody. Wiadomo wybraliśmy lodowe szaleństwo. Mogliśmy wybrać swój ulubiony smak. Mniam, mniam…….. smaczne były te lodziki, od pani dostaliśmy jeszcze żelki. No, bo sportowo czciliśmy swoje najfajniejsze święto – Dzień Dziecka.
Najlepszą niespodziankę mieliśmy na koniec, nauka jazdy na fiszkach, deskorolkach i hulajnogach do wyboru. W sali gimnastycznej spotkaliśmy się z instruktorami. Nałożyliśmy kaski na głowy i bieg w kierunku czekających na nas pojazdów. Początek bardzo ambitny u niektórych z nas- duża deskorolka, ale szybko nastąpiła wymiana na hulajnogę lub fiszkę, kiedy okazało się to wcale nie takie łatwe. Potem próbowaliśmy wszystkiego i sunęliśmy po wyznaczonych torach.
Ależ była przednia zabawa. To był Super Dzień! – mówiliśmy do pani Danusi.