czwartek, 28 grudnia 2017

Klasowa Wigilia


Piątek, 22 grudnia to ostatni dzień pobytu w szkole w mijającym roku. Pierwsza w szkole zjawiła się Julka ze swoim tatą, chwilę później przyszła  pani i Kazik. Rozpoczęły się gorączkowe przygotowania do klasowej Wigilii. Po kolei zjawiali się Ania, Tosia, Natasza, Paulinka, Antoś, Franiu, Witek, Maciek P. i jako ostatni tego dnia w klasie pojawił się Maciek T. Nikt nie przyszedł z pustymi rękoma, więc ładnie nakryty stół, powoli zapełniał się różnymi smakołykami. Wreszcie zostaliśmy sami z panią. Każdy wziął do ręki opłatek i składaliśmy sobie życzenia, a z płyty leciała kolęda. Nawet zrobiło się nastrojowo. Zasiedliśmy do stołu. Największym wzięciem cieszyły się cynamonowe bułeczki i orzeszki. Opowiadaliśmy sobie różne śmieszne historie, związane ze świętami Bożego Narodzenia, głównie dotyczyły one odwiedzin Gwiazdora w naszych domach. I wtedy pani zwróciła uwagę, że pod naszą choinką pojawił się wór z prezentami. Każdy dostał książkę. Niektórzy bardzo się cieszyli, bo to była ta wymarzona książeczka, inni byli trochę rozczarowani, bo pewnie spodziewali się czegoś innego, ale ogólnie panowała radość. Potem poszliśmy do pierwszej „b” obejrzeć świąteczny film, no nie cały, bo już o 10.00, cała edukacja wczesnoszkolna udała się do świetlicy na wspólne śpiewanie kolęd i Jasełka. Już jest taka tradycja w naszej szkole, że pan dyrektor, Szymon Gogolewski czyta nam fragment świątecznego opowiadania. Słuchaliśmy z wypiekami na twarzy, historii pewnego bałwanka.

To był super dzień, do pełni szczęścia brakowało śniegu. No cóż może spadnie w następną Gwiazdkę. Mamy taką nadzieję!!!

Klasowa Wigilia  GALERIA

wtorek, 19 grudnia 2017

Wkrótce święta Bożego Narodzenia

      Jak do świąt przygotowują się uczniowie 1 a? Już trwa to  jakiś czas. Pani od rytmiki, wspólnie ze swoimi studentami zaprosiła nas na przedstawienie „Zaginiona czapka św. Mikołaja”, więc 6 grudnia udaliśmy się   na uniwersytet do Instytutu Pedagogiki Opiekuńczej, aby obejrzeć ciekawy spektakl. Występowali  studenci. Na scenie pojawiały się postacie z różnych bajek, które stawały przed sądem, bo stała się rzecz okrutna, zaginęła czapka Mikołaja. Podczas przedstawienia, mogliśmy pośpiewać, pośmiać się i popatrzeć na nieco starszych kolegów i koleżanki. Po spektaklu dostaliśmy drobne upominki. Naprawdę było super!
     Nasze panie, Agnieszka i Danusia wymyśliły, że pokażą nam  jak wyglądała choinka w czasach dzieciństwa i młodości naszych dziadków i rodziców. Czasy były trudne, w sklepach pustki, nam to trudno sobie wyobrazić, ale wierzymy naszej pani, ona żyła w tamtych czasach. Dowiedzieliśmy się, że dorośli, a przede wszystkim  dzieci, prawie wszystkie ozdoby choinkowe wykonywały własnoręcznie: łańcuchy, koszyczki, pawie oczka i co tam tylko przychodziło im do głowy, no i oczywiście trzeba było mieć jeszcze z czego to wszystko zrobić. Ludzie wtedy byli zaradni, bo nawet klej robili z mąki. Odwiedziliśmy Muzeum Czerwca 1956 i tam podczas zajęć, nasze małe rączki składały kolorowe łańcuchy, sklejały kolorowe paseczki i też zrobiliśmy fajne ozdoby. Potem jeszcze mogliśmy zobaczyć fragment starego tramwaju, jaki kiedyś jeździł po Poznaniu i w ogóle poznaliśmy krótką historię naszego miasta. Niektóre rzeczy były dla nas trudne, ale pewnie jeszcze kiedyś tam wrócimy, no bo co jak co, ale powinniśmy wiedzieć jak najwięcej o naszym rodzinnym mieście.
      Nie mogliśmy się doczekać poniedziałku, 18 grudnia.  Uczniowie trzech klas: 1 a,4 a i 6 c zebrali się szkolnej świetlicy, aby ozdabiać pierniki. Naszą klasą opiekuje się klasa  czwarta „a”, a z kolei czwartą „a” , szósta „c’. Dobrze wiedzieć, że w szkole ma się bratnią duszę, kogoś, kto stanie w twojej obronie, a jak trzeba to ci pomoże. Dlatego właśnie pracowaliśmy w takich zespołach; mały, większy i największy. Fajnie jest się uczyć od starszego kolegi. No, szóstoklasistami nie miał się kto zaopiekować, ale oni byli usatysfakcjonowani, że mogą pomagać młodszym. Każdy coś przyniósł, a najważniejsze, że mogliśmy korzystać z wszystkiego. Czasami ktoś szukał swojego lukru, ale nikt się nie pogniewał, że został zużyty. W końcu chodzimy do szkoły społecznej! Po godzinie naszych artystycznych doznań, na każdym stole stał talerz, a na nim piętrzyły się pięknie ozdobione pierniczki. Z podziałem pierników nie było problemu, każda klas zabrała dwa wylosowane talerze. Wszyscy wychodzili uśmiechnięci i zadowoleni.

Przed nam jeszcze klasowe Wigilie, a potem święta w domowej atmosferze!

Wkrótce święta - GALERIA

sobota, 2 grudnia 2017

Andrzejkowe wróżby

Andrzejkowe wróżby
Któż nie chciałby wiedzieć co czeka go w przyszłości!  Chociaż mamy dopiero sześć lat wiemy , że to jest niemożliwe. Nadszedł dzień 30 listopada, czyli czas wróżb i zabaw.
Dawniej w andrzejki, czyli dzień poprzedzający imieniny Andrzeja, bawiły się wyłącznie dziewczęta. Miały nadzieję, że wróżby odsłonią przed nimi  przyszłość. Chciały się dowiedzieć, kiedy wyjdą za mąż, poznać imię i charakter przyszłego męża. Całą historię tego dnia wyjaśniła nam pani, a  wcześniej w domu wspólnie z rodzicami przygotowaliśmy kilka zabaw, aby pobawić się z koleżankami i kolegami z klasy.
Rozpoczęliśmy od lania wosku. Wosk laliśmy przez dziurkę od klucza, a potem nasze figurki rzucały cień  na ekranie tablicy, a my wymyślaliśmy najprzeróżniejsze historie związane z kształtem cienia. Było zabawnie i wesoło. Maciek Pszonka przygotował serca z imionami, Kazik przeprowadził zabawę z pływającymi słomkami. Paulinka przyniosła ciasteczka z wróżbami, a Maciek Truś wróżył z koła fortuny. Antoś przeprowadził wróżbę z obieraniem jabłek i rzucaniem obierek przez lewe ramię, które układały się w kształcie liter. Marzyliśmy o różnych rzeczach, a następnie rzucaliśmy monety do studni z wodą,/ tak naprawdę do miski/. Tę ostatnią zabawę i jeszcze „But ci powie, czy spełni się twoje marzenie”, przeprowadziły studentki, które po raz kolejny gościły w naszej klasie. Jako ostatnią z zabaw, z zawiązanymi oczami rysowaliśmy portrety swoich przyszłych dziewczyn i chłopaków, a może żon i mężów?. Ubawiliśmy się  bardzo. Na koniec z przyjemnością zjedliśmy czekoladowo- kokosowe ciasteczka przyniesione przez Maćka.
 I tak nam spędziliśmy klasowe andrzejki. Do następnych trzeba czekać cały rok, ale to długo!