wtorek, 28 listopada 2017

Misie, miśki, misiaczki....

Super, że od 2002 roku 25 listopada, obchodzimy Dzień Pluszowego Misia. My też mogliśmy pochwalić się swoimi ulubionymi misiami, przynieść je  do klasy i opowiedzieć o nich koleżankom i kolegom. Każdy miś ma swoją historię. Na niektórych z nas, miś czekał jeszcze przed narodzinami, można powiedzieć, że to taka pierwsza zabawka. Wśród naszych pluszaków znalazły się takie, które potrafią zrobić fikołki, inne są przytulanką, pozwalają nam zasnąć. Misiowi można opowiedzieć o swoich problemach, powierzyć tajemnicę i miś na pewno jej nikomu nie zdradzi.  Natasza przytargała tak wielkiego misia, że trudno go było unieść, a dostała go na czwarte urodziny czyli była jeszcze mniejsza. Rozmawialiśmy o historii pluszowego misia i różnych misiach jakie znamy.  Okazało się, że  dzieci w każdym kraju mają swojego misia. My mamy Misia Uszatka, ulubieńca naszych rodziców, którzy się z nim się spotykali podczas Dobranocki. Obejrzeliśmy dwa odcinki „Misia Uszatka”. Nam też się podobał.
Tego dnia wyobraźnia nas nie opuszczała, kiedy projektowaliśmy stroje dla Kubusia Puchatka. Wycinaliśmy spodenki, czapeczki, szaliczki, sweterki z guziczkami, buciki, a  Franiu  to swojemu przyczepił rogi łosia, Maćka Trusia fascynuje Paddington, zna jego historię. Ależ zrobiliśmy piękne prace. Tak powiedziała pani i studentki, które tego dnia gościły w naszej klasie.
W ogóle cały dzień spędziliśmy z misiami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz