wtorek, 28 listopada 2017

Misie, miśki, misiaczki....

Super, że od 2002 roku 25 listopada, obchodzimy Dzień Pluszowego Misia. My też mogliśmy pochwalić się swoimi ulubionymi misiami, przynieść je  do klasy i opowiedzieć o nich koleżankom i kolegom. Każdy miś ma swoją historię. Na niektórych z nas, miś czekał jeszcze przed narodzinami, można powiedzieć, że to taka pierwsza zabawka. Wśród naszych pluszaków znalazły się takie, które potrafią zrobić fikołki, inne są przytulanką, pozwalają nam zasnąć. Misiowi można opowiedzieć o swoich problemach, powierzyć tajemnicę i miś na pewno jej nikomu nie zdradzi.  Natasza przytargała tak wielkiego misia, że trudno go było unieść, a dostała go na czwarte urodziny czyli była jeszcze mniejsza. Rozmawialiśmy o historii pluszowego misia i różnych misiach jakie znamy.  Okazało się, że  dzieci w każdym kraju mają swojego misia. My mamy Misia Uszatka, ulubieńca naszych rodziców, którzy się z nim się spotykali podczas Dobranocki. Obejrzeliśmy dwa odcinki „Misia Uszatka”. Nam też się podobał.
Tego dnia wyobraźnia nas nie opuszczała, kiedy projektowaliśmy stroje dla Kubusia Puchatka. Wycinaliśmy spodenki, czapeczki, szaliczki, sweterki z guziczkami, buciki, a  Franiu  to swojemu przyczepił rogi łosia, Maćka Trusia fascynuje Paddington, zna jego historię. Ależ zrobiliśmy piękne prace. Tak powiedziała pani i studentki, które tego dnia gościły w naszej klasie.
W ogóle cały dzień spędziliśmy z misiami.

niedziela, 19 listopada 2017

Jemy zdrowo i kolorowo

Nastała słotna jesień. W naszym przyszkolnym ogródku zrobiło się szaro i smutno. Coraz rzadziej możemy tam się pobawić, bo deszcz i zimno, nam to uniemożliwiają. Na szczęście omawiane ostatnio  podczas zajęć tematy, pozwoliły nam przywrócić trochę kolorów, nie na placu zabaw, ale chociaż  na przygotowanych własnoręcznie kanapkach. W piątek postanowiliśmy przygotować wspólne śniadanko, dotychczas razem jedliśmy, to co dały nam nasze mamy. Rodzice zaopatrzyli nas w różności / Paulinka to przyniosła aż dwa chleby, inni trochę mniej, ale było tego pieczywa, masełka, papryk, ogórków, wędlin, serów. Pani przygotowała jeden ogromny stół, na którym znalazły się nasze smakowitości. Najpierw rozmawialiśmy o tym co to znaczy: zdrowo się odżywiać. Okazało się, ze już dużo na ten temat wiemy, trochę dopowiedziała pani. Nie mogliśmy się doczekać, aby ubrać fartuszki, czapki kucharskie, no i przystąpiliśmy do robienia kanapek. Ależ mieliśmy fantazję! Po chwili uśmiechały się do nas kolorowe buźki, wyczarowane z sera, papryki i ketchupu, były kwiatki i różne bajkowe postacie. Kanapki zostały pięknie ułożone na talerzykach i serwetkach, pani zaparzyła malinowa herbatkę. I rzeczywiście było smacznie kolorowo. Od razu stwierdziliśmy, że nie damy rady tego  zjeść sami. Postanowiliśmy podkarmić kilka osób w szkole: pana dyrektora, panią Helenkę, panią Grażynkę, Agnieszkę i jeszcze z talerzyków uśmiechały się nasze kanapeczki , więc zabraliśmy je z sobą do świetlicy. Pani była z nas zadowolona i kilka razy wspomniała, że niektórzy z nas, to może kiedyś trafią do Masterchefa. Może, może, kto wie?

Fajne takie zajęcia, no przecież musimy być coraz bardziej samodzielni i w każdej sytuacji liczyć na siebie.

Jemy zdrowo i kolorowo - GALERIA