czwartek, 20 czerwca 2019

No i są wakacje!


19 czerwca, ostatni dzień w szkole. To my, drugoklasiści przygotowaliśmy część artystyczną na uroczystość zakończenia roku szkolnego i pożegnania naszych nieco starszych kolegów.  Nasze panie rozdały nam role, potem kilka prób, trochę szło opornie, bo upał nie odpuszcza. Tym razem spotkanie całej społeczności szkolnej odbyło się w D K Bajka i było super, bo tam działa klimatyzacja, występ udał się. Dostaliśmy gromkie brawa, bardzo słusznie!
Potem spotkanie w klasie. Pani Danusia wręczyła nam świadectwa, pamiątkowe książki z wpisem oraz każdy dostał list.  My podziękowaliśmy kwiatami i książką. To było nasze ostatnie spotkanie, trochę było nam smutno.  W trzeciej klasie będziemy mieć nową wychowawczynię.
Przed nami ponad dwa miesiące wakacji, czas radości i wypoczynku!




poniedziałek, 17 czerwca 2019

Dzień trzeci -zielona szkoła


Po dyskotece poprzedniego wieczora pospaliśmy trochę dłużej. Rano trzeba było się spakować, potem było śniadanko. Następnie wyszliśmy na plac przed budynkiem. Trzeba było się pożegnać ze zwierzątkami – kózkami i królikami, a później poszliśmy spakować swoje wyroby z gliny, w takie ładne torebeczki z pieczątkami Żurawińca. Trochę pobyliśmy w swoim towarzystwie, aż pani Małgosia zaprosiła nas na taki sprawdzian, co zapamiętaliśmy z całego pobytu. Rozwiązywaliśmy zagadki, rebusy, w zamian dostawaliśmy literkę, aby z nich ułożyć hasło. To było ważne, bo rozwiązanie miało zaprowadzić nas do skrzyni z cukierkami. Było trochę zabawy, ale oczywiście się udało. Po obiedzie wyjechaliśmy do Radogoszczy do pasieki, gdzie właścicielka opowiedziała nam pszczołach ich zwyczajach, a najważniejsze były zakupy miodu i innych pszczelich produktów. Byliśmy w swoim żywiole, każdy wybierał co chciał. Stamtąd już bezpośrednio udaliśmy się do w kierunku Poznania, gdzie oczekiwali na nas rodzice. Wróciliśmy zadowoleni, trzy dni bez rodzinki, daliśmy radę.
Ciekawe dokąd udamy się w kolejnym roku!

Dzień trzeci  - GALERIA

niedziela, 16 czerwca 2019

Dzień drugi - Żurawiniec


Noc przespana. O 6.10 Antoś powitał panią Danusię wesolutkim – dzień dobry, ale pani prosiła, abyśmy poszli jeszcze do swoich pokoi, bo do śniadania jeszcze trochę czasu. Jednak powoli wszyscy wstawali, więc pani Lidka zarządziła poranną rozgrzewkę. Co tu dużo gadać, czwartek, a to dzień z lekcją w- f. Wszyscy stawili się na zbiórce, ćwiczenia zaliczone, potem krótka rozgrywka w koszykówkę, kto chciał, odwiedził zwierzyniec – kozy, króliki…. Potem śniadanie, ależ byliśmy głodni. Pani Małgosia – właścicielka Żurawińca zaprosiła nas na warsztaty w glinie. Tematem był zwierzyniec. Nasze zgrabne raczki ulepiły mnóstwo cudnych zwierzątek, niektórzy po kilka. Kiedy po nas na zajęcia weszła grupa czwartoklasistów, to byli zachwyceni naszymi pracami, aż zapytali panią czy to naprawdę my wyczarowaliśmy takie cudeńka. Po południu, zabawa w Indian. Cóż tam się działo, różne konkurencje sprawnościowe, przejście przez most linowy, strzelanie z łuku…. Nataszka i Witek znaleźli się w zwycięskim zespole. Gratulacje! Najważniejsze,  że wszyscy cudownie się bawiliśmy!
Tego dnia było jeszcze ognisko z pieczeniem kiełbasek, a po nim dyskoteka. Były popisy taneczne, a potem nie mieliśmy siły nawet się umyć. Druga noc była dłuższa, już tak wcześnie nie wstawaliśmy, płaczu do domu ZERO!


sobota, 15 czerwca 2019

Zielona Szkoła – Dzień pierwszy


Długo czekaliśmy na ten dzień. Rodzice zakupili nowe walizki. Dla wielu z nas było to pierwsze rozstanie z rodzicami. Punktualnie wszyscy zjawili się na miejscu zbiórki. Oczywiście wyjeżdżaliśmy razem z drugą „b”. Łezki zakręciły się w oczach rodziców i dzieci. W niektórych przypadkach rozstanie było pewnie trudniejsze nawet dla rodziców, ale kiedy autokar opuścił teren zbiórki na naszych twarzach zawitał uśmiech i niepewność jak to będzie, kiedy wieczorem nie będzie przy nas mamusi i tatusia. Pierwszym punktem programu naszego wyjazdu były Mniszki – Centrum Edukacji Regionalnej i Przyrodniczej. Tam dowiedzieliśmy się jak wyglądało życie ludzi wcześniej, jak pracowali, jakie wykonywali zawody, jak wyglądały sklepy… Wiele z tych rzeczy było dla nas znanych z zajęć szkolnych, ale tu na żywo mogliśmy obejrzeć warsztaty pracy wielu ludzi. Chyba najbardziej zainteresowała nas szkoła i to w jakich warunkach uczyli się nasi rodzice i dziadkowie. Bardzo ciekawe były warsztaty wikliniarskie, podczas których zrobiliśmy wózki. To była super zabawa! Po zakwaterowaniu w Żurawińcu, mogliśmy zapoznać się z naszym ośrodkiem, pięknie położonym w samym sercu Puszczy Noteckiej. Mieliśmy fantastyczną przejażdżkę bryczką po okolicznych lasach. A wieczorem już w Żurawińcu odwiedził nas pan Witek i z taką pasją opowiadał o zwierzętach, nauczył nas rozróżniać rogi od poroża. To bardzo ciekawe, bo ludzie często zamiennie używają tych pojęć. Wieczór był doskonały – piżamowe party w jednym pokoju i zjadaliśmy różności. Pani Danusia tylko martwiła się, żeby nas brzuszki nie bolały. Udało się, pierwsza noc zaliczona!


poniedziałek, 10 czerwca 2019

Dzień Rodziny


Są takie dwie najważniejsze osoby w życiu każdego człowieka: mama i tata. Każdy z nich ma swoje święto w odstępie mniej więcej miesiąca. Postanowiliśmy wspólnie z naszą panią, że coś przygotujemy dla naszych kochanych rodziców. Nauczyliśmy się kilkunastu wierszy, piosenek, ćwiczyliśmy nawet kroki walczyka. Długo przygotowywaliśmy się do spotkania. Zrobiliśmy małe prezenty, takie deseczki ozdobione serwetkami metodą decoupage, które dodatkowo ozdobiliśmy perełkami, zrobiliśmy laurki z takim sercem, a w nim były słowa, które kojarzą się nam z rodziną, ozdobiliśmy szare torebki do których spakowaliśmy nasze skarby. Wykonaliśmy też zaproszenia i 10 czerwca , w poniedziałek późnym popołudniem  świętowaliśmy.
Nasze mamusie przygotowały słodką  przekąskę, na tę okazję. Rozpoczęliśmy piosenką z Kabaretu Starszych Panów, to pani wybrała, ale nam się podobała, bo tematycznie bardzo pasowała do spotkania. Śpiewaliśmy jeszcze jedną piosenkę, która jest dość stara, ale też pasowała, a mianowicie „Orkiestry dęte”. Pięknie wyrecytowaliśmy swoje wiersze, a na koniec zaśpiewaliśmy piosenkę „Walczyk dla rodziców. W trakcie trzeciej i czwartej zwrotki zaprosiliśmy - chłopcy mamy, a dziewczynki tatusiów do tańca. Nawet nieźle nam to wyszło. Rodzice mieli łzy w oczach, chyba im się bardzo podobało i byli naprawdę wzruszeni. Warto było się postarać!

Dzień Rodziny  -  GALERIA

sobota, 1 czerwca 2019

Piknik czyli -Językowa podróż dookoła świata


Ostatnie dni w szkole to prawdziwy maraton różnych imprez Po piątkowym dniu sportu w sobotę spotkaliśmy się na pikniku.
Wszystko rozpoczęło się losowania nazwy państwa, które mieliśmy reprezentować na pikniku. Pani wylosowała dla nas Hiszpanię. Ucieszyliśmy się , bo coś tam o Hiszpanii wiemy, wielu z nas tam było razem ze swoimi rodzinami. Organizatorzy wyznaczyli nam szereg zadań do wykonania. Trzeba było wykonać plakat, wystrój stoiska, pytania do quizu, smaczne jedzonko związane z Hiszpanią. My musieliśmy nauczyć się piosenki albo tańca. Pani wybrała dla nas taką hiszpańską piosenkę- zabawę o trzech chłopcach, którzy wybrali się nad morze, oczywiście w języku hiszpańskim. Zabawa polegała na tym, ze śpiewaliśmy ją coraz ciszej, potem zupełnie bez słów, w różnym tempie, a  przerywnikiem był okrzyk la la la la….. Świetnie się bawiliśmy. W ogóle w klasie pani często włącza nam taką rozmaitą „Muzykę ze świata”, a my śpiewamy i tańczymy.
W sobotni poranek w ogródku różanym był ogromny ruch, każda klasa budowała swoje stoisko. Wokół rozchodziły się niesamowite zapachy, bo rodzice nadciągali z pełnym tacami, garnkami, pojemnikami pełnymi jedzenia i picia. Na naszym stoisku pojawiła się hiszpańska paella, sangria, nachos z dipem, tapas, lemoniada z hiszpańskich cytryn, słodkie przysmaki – szarlotka, sernik, czekoladowe ciasteczka… Wielu gości zawitało do naszego stoiska. Przybyli wszyscy rodzice ze swoimi dziećmi. Brawo za stuprocentową obecność i zaangażowanie!
Paulinka i Maciek P. reprezentowali naszą klasę w guizie sprawdzającym znajomość państw. Zdobyliśmy pierwsze miejsce!
W ogóle to był fantastyczny dzień. Dopisała pogoda, humory i ta rodzinna atmosfera. Było szereg innych atrakcji: książki na wymianę, lody, bezowe torty, można było spotkać się z dietetykami, nauka tańca, podwórkowe gry. Nie sposób było być wszędzie, ale każdy mógł wybrać coś dla siebie, a to się liczy, aby dobrze się bawić! Tak było przecież!

Piknik   -  GALERIA

piątek, 31 maja 2019

Dzień Sportu


Od kilu lat tradycją naszej szkoły jest charytatywny  bieg. W tym roku odbył się „Bieg dla Tymka” i kto się nie bał deszczu brał udział, ale ponieważ  nie dopisała pogoda, więc „Bieg z klasą” został przeniesiony na piątek 30 czerwca, bo właśnie sportowo świętujemy Dzień Dziecka. O 8.30 cala społeczność szkolna wyszła na szkolne boisko, a pan Marian, nauczyciel wychowania fizycznego, przeprowadził dla wszystkich uczniów rozgrzewkę. Potem uczniowie klas 1-3 przeszli na teren w pobliżu szkoły, gdzie poprzedniego dnia uczniowie klasy trzeciej „b” wytyczyli trasę 500 m wokół przyszkolnej górki. Bieg rozpoczęły klasy trzecie, potem najmłodsi czyli z klasy „0” i wreszcie przyszedł czas na nas. Na linii startu stawiła się cała nasza klasa i oczywiście druga „b”. Pierwszy na metę wbiegł Kazik! Wszystkim udało pokonać się dystans pięciuset metrów, a dziewczynki wyprzedziły niektórych chłopców. Ogromne brawa należą się wszystkim! Po biegu zasłużyliśmy na śniadanko, później ciąg dalszy zabaw. Pokonywaliśmy tory przeszkód, graliśmy w dwa ognie i malowaliśmy plakaty o tematyce promującej sport. Dużo się działo, starsi rozgrywali mecze w koszykówkę, piłkę nożną, była nauka tańca dla wszystkich. Świetny popis umiejętności tanecznych dali Franiu i Kazik, chociaż wszystkim szło świetnie. Brawo! Brawo! Brawo!
Tego dnia dorośli przygotowali dla dzieci niespodziankę – naturalne lody. Były naprawdę pyszne, dziękujemy.

Dzień Sportu  -  GALERIA

czwartek, 30 maja 2019



W ramach obchodów 22 Biennale Sztuki Dla Dziecka byliśmy w kinie CK Zamek i obejrzeliśmy film "Szajbus i pingwiny". Bardzo wzruszyła nas historia pingwinów zamieszkujących australijską wyspę i ludzi, którzy się nimi zajmowali. Nic by się nie udało bez wspaniałego psa. Mieliśmy okazję podzielić się naszymi przeżyciami i udzielić wywiadu pani dziennikarce z Radia Dzieciom.

Wycieczka do Muzeum Ziemi


Jest takie ciekawe miejsce w Poznaniu , gdzie można zobaczyć meteoryty. To Morasko. Tam też znajduje się Wydział Geologii naszego poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Geologia, to nauka  o Ziemi, tak właśnie spotkanie z nami rozpoczął pan profesor, który nas powitał przed budynkiem Wydziału Geologii, w takim małym parku i opowiedział nam wiele ciekawostek o kamieniach, które mogliśmy zobaczyć. Miały one najrozmaitsze kształty. Duże wrażenie zrobiła na nas kula oraz coś co przypominało ogromną maczugę. Słuchaliśmy o tym w jaki sposób powstają skały, ile milionów lat ma nasza planeta, co to są minerały… Później przyszedł do nas pan Maciej, który zabrał nas do Muzeum Ziemi. To Tylka jedna sala, w której zostały zgromadzone meteoryty, skały , kamienie szlachetne i nie tylko. Pan Maciej opowiadał bardzo ciekawie, no i tak do końca nie wszystko było dla nas zrozumiałe. Na pewno zapamiętamy co to są meteoryty, skąd się wzięły i z czego są zbudowane. Dowiedzieliśmy się jak działają światłowody. Chociaż, żeby te wszystkie procesy lepiej zrozumieć, to musimy poznać wiele zagadnień z fizyki i chemii. Na koniec spotkania był taki quiz, co zapamiętaliśmy. Kazik i Natasza dostali drobne pamiątki. Gratulacje dla nich!


środa, 8 maja 2019

Wizyta w piekarni


Każdego dnia zjadamy chleb i bułki. Jedząc smaczne pieczywo, rzadko zastanawiamy się jaka jest jego droga, zanim trafi na nasze stoły. Podczas lekcji rozmawialiśmy o pracy rolników, którzy orzą, sieją, a potem zbierają zboża z pól i odwożą je do młynów, gdzie powstaje mąka.
W środowy poranek, dzięki zaproszeniu mamy Maćka T, pojechaliśmy do piekarni Irewit, na osiedlu Warszawskim, gdzie czekał na nas miły pan. Właściciel piekarni pokazał nam różne maszyny i urządzenia, które wykorzystywane są do wyrabiania i i wypiekania pieczywa. Dowiedzieliśmy się, że bardzo ważny jest zakwas, który trzeba odnawiać co dwie - trzy godziny. W ogromnych dzieżach wyrabia się ciasto, nawet do 200 kilogramów. Kiedyś piekarze wyrabiali ciasto ręcznie, ależ to musiała być ciężka praca! Obejrzeliśmy maszyny do formowania i cięcia bułeczek i piec, w którym wypieka się chleb, bułki i inne pyszności. Trzeba mieć silne ręce, aby wyciągnąć z tyłu pieca wypieczone chlebki. Służą do tego ogromne drewniane łopaty. Pan opowiadał, a my pytaliśmy o różne rzeczy.
Natasza miała ze sobą aparat, taki co od razu robi gotowe zdjęcia, więc zrobiła z nich gazetkę. Franio zrobił laurkę i podziękował panu, a my daliśmy laurkę z podziękowaniami od wszystkich uczestników. Na koniec zostaliśmy poczęstowania pysznymi kajzerkami, a niektórzy kupili chlebek z ziarnem, bo my wiemy, ze pieczywo z ziarnem jest najzdrowsze!


piątek, 19 kwietnia 2019

Wielkanocne śniadanko


Rozmawiając o tradycjach Wielkiej Nocy, postanowiliśmy wspólnie zaprzyjaźnioną drugą „b” zorganizować wielkanocne śniadanie. Nasze panie się zgodziły, więc przystąpiliśmy do działania. Trzeba było zrobić listę zakupów. Padały pytania: kto ile czego zje, co lubi, a czego nie! Udało się, lista powstała po krótkich negocjacjach. We wtorek ruszyliśmy na zakupy. W osiedlowym mięsnym, kolejka na cały sklep, a pani kasjerka trochę się przeraziła, kiedy na teren sklepu wtargnęło od razu dwadzieścia kilka osób. Szybko kupiliśmy parówki i szyneczkę, bo pani Danusia wcześniej zamówiła. W każdym miejscu ktoś inny płacił, ktoś kontrolował resztę otrzymaną od kasjerki. Potem był stragan, gdzie nabyliśmy świeżutkie jajeczka, szczypior, rzodkiewki i łupinki cebuli do farbowania jajek. Kolejna grupa poczyniła zakupy w spożywczym: masło, majonez, ketchup. Nawet kupiliśmy masło bez laktozy, bo niektórzy z nas jej nie tolerują. Panie były z nas dumne, że jesteśmy tacy zapobiegliwi. Zostało jeszcze do kupienia pieczywo i mazurki, bo jakżeby mogło odbyć się śniadanko bez najważniejszego wielkanocnego ciasta! Z niecierpliwością oczekiwaliśmy środy. W naszej sali przygotowania, a drugiej
„b” – jedzenie przygotowanych potraw. Wszyscy przygotowani do działania. Jedni kroili ciasta, inni układali szyneczkę i pieczywko na półmiskach, niektórzy kroili szczypiorek i rzodkiewki. Dość trudne zadanie miały osoby, które robiły baranka z masła. Ale jaka była radość, kiedy z foremek wychodziły piękne baranki. Trzeba było zrobić im oczy z pieprzu, a z listków bukszpanu uszy i ogon. Zabawa była przednia. W tym czasie, mama Marysi z kilkoma osobami nakryły stół. Przynieśliśmy piękną zastawę w zajączki i kwiaty, do tego kolorowe serwetki, a wszystko położone zostało na białych obrusach. W wazonie bukszpan… po prostu pięknie i kolorowo. Ułożyliśmy ciasta, których jak się okazało było dużo: mazurki: orzechowy i czekoladowy, babki, ciasto dyniowe z czekoladą, wędliny, pieczywo. Musieliśmy chwilę czekać, aż się jajka i kiełbaski ugotują ,a słychać było głosy: jesteśmy głodni! Potem były życzenia i wreszcie upragnione jedzonko. A jak smakowało! Każdy sięgał po to co lubi najbardziej. I wreszcie najlepsze, szukanie zajączka w ogródku. Jaja z niespodzianką wisiały na gałązkach drzew i krzewów. Najdłużej szukali ostatni, ale przecież były dla wszystkich. Jajka i małe mazurki powkładaliśmy do własnoręcznie zrobionych koszyków/ chociaż niektóre jajka powędrowały do buz/i. Panie nie mogły się nadziwić, gdzie to wszystko mieścimy.
To był super dzień. W przyszłym roku musimy powtórzyć. 
Tyle frajdy!


niedziela, 7 kwietnia 2019

Ach, ta wiosna!


Wiosna, to chyba najpiękniejsza pora roku. Wokół naszej szkoły roztaczają się przepiękne kolorowe dywany kwiatów. Z ziemi wystrzeliły krokusy, fiołki, przebiśniegi, hiacynty, narcyzy. Lada dzień zakwitną tulipany. To wszystko efekt naszych jesiennych zmagań. Ale w czwartkowy poranek obie klasy drugie wyjechały na Dziewiczą Górę do Ośrodka Edukacji Przyrodniczej i Leśnej. Niektórzy z nas znają to miejsce, bo mieszkają niedaleko tego pięknego zakątka. Już ciekawie było w sali, której jedliśmy śniadanie. Wisiała tam specjalna tablica z odgłosami różnych ptaków, od razu można było poczuć się jak w lesie, stał tam też regał z książkami przyrodniczymi. Stamtąd udaliśmy się na spacer lasem w kierunku wieży widokowej. Na te wędrówkę zabrała nas taka miła pani Roksana. Zbieraliśmy różne ciekawostki np. szyszki i uczyliśmy się je odróżniać, które podgryzane były przez wiewiórki, a które przez dzięcioły. Zauważyliśmy kiełkujące żołędzie, z których już rozwijały się młode dęby. Pani zwróciła nasza uwagę na brzozy, w których nawierca się pnie, a z nich wypływa sok z brzozy czyli oskoła / nowe dla słowo, wato je zapamiętać, bo przecież taki sok z brzozy można kupić w sklepie, a on ma wartości smakowe i lecznicze/ Czasami obcina się gałęzie i też podstawia butelki, do których spływa sok. Spotkaliśmy też czeremchę amerykańską, a pani Roksana pokazała nam, jak poprzez potarcie w dłoniach listków, unosi się niezwykły aromat. Naszą uwagę zwróciły piękne niebieskie kwiatki – przylaszczki, które tworzyły przepiękne  dywany. Czas umilał nam śpiew ptaków, słychać było dzięcioły i zięby oraz charakterystyczny głos pierwiosnka. Kiedy wreszcie dotarliśmy do wieży widokowej, pani opowiedziała nam legendę o Annie i niedźwiedziu, bo to wzniesienie Dziewicza Góra nosi też imię Anny. Wszystkim udało pokonać się wspinaczkę po 171 schodach, jednak nie każdy miał odwagę wyjść na taras zewnętrzny wieży, skąd roztaczał się piękny widok na Piątkowo i inne miejsca naszego Poznania. Słoneczko świeciło przez cały czas naszego spaceru, z każdą chwilą robiło się coraz cieplej, więc można było rozpalić ognisko, no nie sami, przyszła inna pani, która to zrobiła. Nasze panie Danusia, Hania i Joasia, mama Marysi, przygotowały specjalne kije, na których nadziane były kiełbaski. Natychmiast  Wszystkie miejsce wokół ogniska zostały wypełnione. Wiał wiatr, więc często dym z ogniska drażnił nasze oczy. Przetrzymaliśmy wszystkie trudności, mama Marysi, kupiła tak smaczne kiełbaski, ze po zjedzeniu jednej sięgaliśmy po drugą albo trzecią. Rekordziści zjedli  po cztery! Potem był jeszcze deser w postaci drożdżówki z owocem albo serkiem - pychotka! Podczas pobytu mieliśmy tez warsztaty plastyczne. Każdy z nas zrobił z gałązki, drucika, kawałka waty i wstążeczki, taki wianuszek z kurczaczkiem, przecież Wielkanoc tuz, tuż! Piękna słoneczna pogoda pozwoliła nam  na zabawę na świeżym powietrzu.
I tak zaliczyliśmy kolejną, fantastyczną wycieczkę edukacyjną!

Ach, ta wiosna!  - GALERIA