sobota, 17 lutego 2018

konkurs recytatorski


W lutym odbył się w  konkurs recytatorski "Cztery pory roku". Z naszej klasy zgłosiło się dwoje kandydatów: Paulinka Jankowska i Maciek Pszonka. Konkurs zakończył się dla nas dużym sukcesem. Paula wyrecytowała wiersz Jana Brzechwy "Przyjście wiosny" i zdobyła pierwsze miejsce, a Maciek przedstawił wiersz Ludwika Jerzego Kerna "Śnieg" i był drugi. Gratulacje!!!


Paulina

Maciej


Konkurs recytatorski - GALERI



czwartek, 1 lutego 2018

Bal Karnawałowy 2018



Oczekiwania przed balikiem. Pojawiły się prawdziwe damy w długich sukniach: Paulinka i Ania, tancerka flamenco – Natasza, żołnierz – Maciek, piłkarz – Kazik, bohater Star Wars – Franiu, pan Ameryka – Antoś, tajemniczy zamaskowany człowiek – Maciek oraz Witek w stroju chłopca. Niestety Julka i Tosia się rozchorowały.

Już w Sali balowej razem z pierwsza „b”
Nastrojowo!

Bierzemy udział w konkursach. Ale zabawa!

niedziela, 28 stycznia 2018

Bezpieczeństwo w drodze

Cóż jest ważniejszego od bezpiecznego poruszania się po drogach, podróżowania? Jakiego rodzaju grożą nam niebezpieczeństwa w czasie przechodzenia przez jezdnię, jazdy samochodem pokazali nam pracownicy Interaktywnego Centrum Bezpieczeństwa Skody Auto Lab.  Po przybyciu na miejsce każdy uczestnik otrzymał bilet, który pozwolił mu odwiedzić kolejne strefy, a  w każdej dowiedzieć się czegoś ważnego. Wiedzieliśmy, że podczas przechodzenia przez pasy należy kilka razy się upewnić czy na pewno możemy wkroczyć na jezdnię i przemieścić się na drugą stronę ulicy, ale tego, że każdy pojazd ma inną drogę hamowania to nie wszyscy. Na razie nie jesteśmy kierowcami, ale i tak warto pamiętać, że żaden samochód nie zatrzyma się w miejscu. Pokazano nam jak długa jest droga hamowania i że zależy ona od tego z jaką prędkością porusza się pojazd. Mieliśmy okazję być kierowcami  na symulatorze, co wcale nie okazałe się łatwe, nawet panie Agnieszka i Danusia, które od dawna mają prawo jazdy, wjeżdżały na krawężniki. Dowiedzieliśmy się czegoś na temat budowy samochodu, ale to jeszcze trochę dla nas za trudne. Zobaczyliśmy jak wygląda samochód, w którym otworzyły sie poduszki bezpieczeństwa i auto po zderzeniu z innym pojazdem. Duże wrażenie zrobiła na nas wiadomość, jakiej wagi nabiera ludzkie ciało w trakcie zderzenia i luźno pozostawione  przedmioty np. telefon komórkowy waży aż 13 kg, torebka pani Danusi 136 kg , nie mogliśmy  w to uwierzyć. Obejrzeliśmy krótkie filmiki, pokazujące jazdę samochodem w trudnych warunkach np. po wodzie, lodzie, jak ważną rzeczą jest zapinanie pasów, nawet na bardzo krótkich odcinkach. Pan doktor pokazał jak udzielać pierwszej pomocy. W ostatniej części spotkania każdy mógł podejść do stanowiska, które było dla niego najbardziej interesujące i spróbować swoich sił. Warto wiedzieć i pamiętać, że wszystko co usłyszeliśmy, co zobaczyliśmy jest naprawdę ważne i może się kiedyś przydać! Chyba wycieczka całych rodzin do tego centrum to Super sprawa. Koniecznie trzeba o tym pomyśleć!

Bezpieczeństwo w drodze  -  GALERIA

środa, 24 stycznia 2018

Dzień Babci, Dzień Dziadka

Babcia, babunia, babulka, dziadek, dziadziunio, dziadziuś, to słowa, które najczęściej powtarzaliśmy w ciągu ostatnich dni. Któż ich nie kocha? Do kogo pędzimy, kiedy jest nam źle? - wiadomo do babci albo dziadka.
Zaprosiliśmy naszych kochanych dziadków do szkoły. Niektórzy, to miejsce dobrze znają, bo przecież odbierają nas po lekcjach, ale inni byli tu pierwszy raz. Długo przygotowywaliśmy się do tego spotkania. Ćwiczyliśmy recytacje, piosenki i taniec. Nie zapomnieliśmy o drobnych upominkach. Fajną zabawę mieliśmy z gliną. Zrobiliśmy z gliny kwiatki, pani Joasia wypaliła je w swoim piecu i przywiozła do szkoły. Przygotowaliśmy laurki w kształcie słodkich babeczek i namalowaliśmy portrety babci i dziadka.
I wreszcie nadszedł poniedziałek 22 stycznia. Nasi goście przybyli i rozpoczęło się spotkanie. Pani powitała zebranych i zapowiedziała nasz występ. Rozpoczęliśmy piosenką. Trochę byliśmy stremowani i zapomnieliśmy, że mamy się poruszać i pokazywać. No, ale już przy cza czy było o wiele lepiej. A jak Julka chwyciła do ręki mikrofon i pięknie zaczęła recytować to już dalej poleciało. Swoim urokiem osobistym, zaczarowaliśmy nasze Babcie i Dziadków. Kropką nad „i” była piosenka „Mówię wam, mówię wam” i zatańczony  rock and roll. Dostaliśmy gromkie brawa. Potem składaliśmy życzenia i daliśmy przygotowane niespodzianki. Wtedy pani  Danusia wzięła do ręki mikrofon i dała nam zadanie. Mieliśmy wcielić się w dziennikarzy i  przeprowadzić z gośćmi krótki wywiad, na temat dzieciństwa i pobytu babć i dziadków  w szkole. Ależ dziwnie było kiedyś! Dzieci w szkole podczas przerw chodziły parami po korytarzach ubrane w szkolne mundurki. Ciekawe czy nam by się to udało? Ale nic się zmieniło, jeżeli chodzi o przyjaźnie, zabawy i łobuziaków, którzy w szkole rozrabiają. No może nasze  niektóre zabawy różnią się, bo czasy się zmieniły i nikt nie bawił się kiedyś telefonem albo komputerem. Dziakowie oglądali naszą salę lekcyjną. Ich nie była taka kolorowa, a o siedzeniu na piłkach to nikt nie słyszał!
Nasi rodzice upiekli ciasta, przynieśli owoce i napoje. Poczęstunek był, a my jeszcze jedliśmy przez dwa dni. Dziękujemy.
Chyba sprawiliśmy naszym kochanym Babciom i Dziadkom miłą niespodziankę?

 Dzień Babci, Dzień Dziadka - GALERIA

środa, 17 stycznia 2018

Wizyta w Laboratorium Wyobraźni

Najpierw były pytania: Co to jest?  Gdzie to jest? Co tam będziemy robić? , ale słychać było też: Ja wiem! Ja wiem! Ja tam byłem! Więc po chwili pokrzykiwań głos zabrała pani i pokrótce wyjaśniło w czym rzecz?
W dniu wycieczki zjawili się wszyscy. Tosia, Julka i Kazik zostali dowiezieni na miejsce, pozostali uczestnicy, trzy przystanki podjechali autobusem, dalej  piesza wędrówka. Franiu narzekał, że daleko, że nie da rady, ale oczywiście dotarliśmy na miejsce, a spacer nam się przydał, bo tak naprawdę często jeździmy samochodem.
Na miejscu powitała nas miła pani i pan. Opowiedzieli nam pokrótce jak będzie wyglądał nasz pobyt w laboratorium, wszystko zgadzało się z tym co mówiła  pani. Nasza klasa rozpoczęła zajęcia od Planetarium. Musieliśmy wejść do nadmuchanego balonu i się zaczęło, płacz i protest: ja tam nie wejdę. Pani musiała użyć wielu argumentów, abyśmy wylądowali w środku. Obejrzeliśmy film o wędrującej gwiazdce, która szukała swoich planet i dowiadywała się ciekawostek o sobie, innych gwiazdach, planetach itp. Przekazała nam wiele informacji o kosmosie. Już wiemy, że najgorętsze gwiazdy są koloru niebieskiego, a czerwone są zimniejsze, czyli odwrotnie jak z oznaczeniem gorącej i zimnej wody? – trochę to nas zdziwiło. A Słońce pod względem wysokiej temperatury mieści się gdzieś w środku.
Nie mogliśmy się doczekać zajęć z robotyki. Nasze raczki ciągle przybliżały się do klocków i komputerów. Warto było zaczekać na wyjaśnienia pani Kasi, która krok po kroku wyjaśniła nam jak zbudować pojazd i wprawić go w ruch. My oczywiście mieliśmy swoje pomysły. To było prawdziwe miejsce, gdzie wyobraźnia nie zna granic. Każdy z nas zbudował coś innego, ale największą radość odczuwaliśmy, kiedy nasze „cuda” zaczęły się poruszać. Dorośli byli pod wrażeniem, nawet powiedzieli, że pewnie niektórzy z nas zostaną konstruktorami.
Ostatnim naszym zajęciem było zwiedzanie „Czerwonej wystawy”. Nasze oczy i buzie były cały czas otwarte. I znowu dowiedzieliśmy wielu ciekawych rzeczy np. co to jest siła odśrodkowa, a o tym , że naprawdę działa, przekonaliśmy się jadąc autobusem z powrotem do szkoły. Sprawdzaliśmy gęstość cieczy, sprawdzaliśmy powstawanie wirów. Bawiliśmy kołyską  Newtona i obserwowaliśmy jak równoważą się siły, na przykładzie  kulek wprawianych w ruch. Budowaliśmy obwody elektryczne, dowiedzieliśmy się co to jest pole elektryczne i elektromagnetyczne. Najciekawsze było rysowanie loden na specjalnej powierzchni.
Laboratorium Wyobraźni to naprawdę ciekawe miejsce, tyle można się dowiedzieć, fajnie spędzić czas, a tam płynie naprawdę szybko!!!

W Laboratorium Wyobraźni  - GALERIA

czwartek, 28 grudnia 2017

Klasowa Wigilia


Piątek, 22 grudnia to ostatni dzień pobytu w szkole w mijającym roku. Pierwsza w szkole zjawiła się Julka ze swoim tatą, chwilę później przyszła  pani i Kazik. Rozpoczęły się gorączkowe przygotowania do klasowej Wigilii. Po kolei zjawiali się Ania, Tosia, Natasza, Paulinka, Antoś, Franiu, Witek, Maciek P. i jako ostatni tego dnia w klasie pojawił się Maciek T. Nikt nie przyszedł z pustymi rękoma, więc ładnie nakryty stół, powoli zapełniał się różnymi smakołykami. Wreszcie zostaliśmy sami z panią. Każdy wziął do ręki opłatek i składaliśmy sobie życzenia, a z płyty leciała kolęda. Nawet zrobiło się nastrojowo. Zasiedliśmy do stołu. Największym wzięciem cieszyły się cynamonowe bułeczki i orzeszki. Opowiadaliśmy sobie różne śmieszne historie, związane ze świętami Bożego Narodzenia, głównie dotyczyły one odwiedzin Gwiazdora w naszych domach. I wtedy pani zwróciła uwagę, że pod naszą choinką pojawił się wór z prezentami. Każdy dostał książkę. Niektórzy bardzo się cieszyli, bo to była ta wymarzona książeczka, inni byli trochę rozczarowani, bo pewnie spodziewali się czegoś innego, ale ogólnie panowała radość. Potem poszliśmy do pierwszej „b” obejrzeć świąteczny film, no nie cały, bo już o 10.00, cała edukacja wczesnoszkolna udała się do świetlicy na wspólne śpiewanie kolęd i Jasełka. Już jest taka tradycja w naszej szkole, że pan dyrektor, Szymon Gogolewski czyta nam fragment świątecznego opowiadania. Słuchaliśmy z wypiekami na twarzy, historii pewnego bałwanka.

To był super dzień, do pełni szczęścia brakowało śniegu. No cóż może spadnie w następną Gwiazdkę. Mamy taką nadzieję!!!

Klasowa Wigilia  GALERIA

wtorek, 19 grudnia 2017

Wkrótce święta Bożego Narodzenia

      Jak do świąt przygotowują się uczniowie 1 a? Już trwa to  jakiś czas. Pani od rytmiki, wspólnie ze swoimi studentami zaprosiła nas na przedstawienie „Zaginiona czapka św. Mikołaja”, więc 6 grudnia udaliśmy się   na uniwersytet do Instytutu Pedagogiki Opiekuńczej, aby obejrzeć ciekawy spektakl. Występowali  studenci. Na scenie pojawiały się postacie z różnych bajek, które stawały przed sądem, bo stała się rzecz okrutna, zaginęła czapka Mikołaja. Podczas przedstawienia, mogliśmy pośpiewać, pośmiać się i popatrzeć na nieco starszych kolegów i koleżanki. Po spektaklu dostaliśmy drobne upominki. Naprawdę było super!
     Nasze panie, Agnieszka i Danusia wymyśliły, że pokażą nam  jak wyglądała choinka w czasach dzieciństwa i młodości naszych dziadków i rodziców. Czasy były trudne, w sklepach pustki, nam to trudno sobie wyobrazić, ale wierzymy naszej pani, ona żyła w tamtych czasach. Dowiedzieliśmy się, że dorośli, a przede wszystkim  dzieci, prawie wszystkie ozdoby choinkowe wykonywały własnoręcznie: łańcuchy, koszyczki, pawie oczka i co tam tylko przychodziło im do głowy, no i oczywiście trzeba było mieć jeszcze z czego to wszystko zrobić. Ludzie wtedy byli zaradni, bo nawet klej robili z mąki. Odwiedziliśmy Muzeum Czerwca 1956 i tam podczas zajęć, nasze małe rączki składały kolorowe łańcuchy, sklejały kolorowe paseczki i też zrobiliśmy fajne ozdoby. Potem jeszcze mogliśmy zobaczyć fragment starego tramwaju, jaki kiedyś jeździł po Poznaniu i w ogóle poznaliśmy krótką historię naszego miasta. Niektóre rzeczy były dla nas trudne, ale pewnie jeszcze kiedyś tam wrócimy, no bo co jak co, ale powinniśmy wiedzieć jak najwięcej o naszym rodzinnym mieście.
      Nie mogliśmy się doczekać poniedziałku, 18 grudnia.  Uczniowie trzech klas: 1 a,4 a i 6 c zebrali się szkolnej świetlicy, aby ozdabiać pierniki. Naszą klasą opiekuje się klasa  czwarta „a”, a z kolei czwartą „a” , szósta „c’. Dobrze wiedzieć, że w szkole ma się bratnią duszę, kogoś, kto stanie w twojej obronie, a jak trzeba to ci pomoże. Dlatego właśnie pracowaliśmy w takich zespołach; mały, większy i największy. Fajnie jest się uczyć od starszego kolegi. No, szóstoklasistami nie miał się kto zaopiekować, ale oni byli usatysfakcjonowani, że mogą pomagać młodszym. Każdy coś przyniósł, a najważniejsze, że mogliśmy korzystać z wszystkiego. Czasami ktoś szukał swojego lukru, ale nikt się nie pogniewał, że został zużyty. W końcu chodzimy do szkoły społecznej! Po godzinie naszych artystycznych doznań, na każdym stole stał talerz, a na nim piętrzyły się pięknie ozdobione pierniczki. Z podziałem pierników nie było problemu, każda klas zabrała dwa wylosowane talerze. Wszyscy wychodzili uśmiechnięci i zadowoleni.

Przed nam jeszcze klasowe Wigilie, a potem święta w domowej atmosferze!

Wkrótce święta - GALERIA

sobota, 2 grudnia 2017

Andrzejkowe wróżby

Andrzejkowe wróżby
Któż nie chciałby wiedzieć co czeka go w przyszłości!  Chociaż mamy dopiero sześć lat wiemy , że to jest niemożliwe. Nadszedł dzień 30 listopada, czyli czas wróżb i zabaw.
Dawniej w andrzejki, czyli dzień poprzedzający imieniny Andrzeja, bawiły się wyłącznie dziewczęta. Miały nadzieję, że wróżby odsłonią przed nimi  przyszłość. Chciały się dowiedzieć, kiedy wyjdą za mąż, poznać imię i charakter przyszłego męża. Całą historię tego dnia wyjaśniła nam pani, a  wcześniej w domu wspólnie z rodzicami przygotowaliśmy kilka zabaw, aby pobawić się z koleżankami i kolegami z klasy.
Rozpoczęliśmy od lania wosku. Wosk laliśmy przez dziurkę od klucza, a potem nasze figurki rzucały cień  na ekranie tablicy, a my wymyślaliśmy najprzeróżniejsze historie związane z kształtem cienia. Było zabawnie i wesoło. Maciek Pszonka przygotował serca z imionami, Kazik przeprowadził zabawę z pływającymi słomkami. Paulinka przyniosła ciasteczka z wróżbami, a Maciek Truś wróżył z koła fortuny. Antoś przeprowadził wróżbę z obieraniem jabłek i rzucaniem obierek przez lewe ramię, które układały się w kształcie liter. Marzyliśmy o różnych rzeczach, a następnie rzucaliśmy monety do studni z wodą,/ tak naprawdę do miski/. Tę ostatnią zabawę i jeszcze „But ci powie, czy spełni się twoje marzenie”, przeprowadziły studentki, które po raz kolejny gościły w naszej klasie. Jako ostatnią z zabaw, z zawiązanymi oczami rysowaliśmy portrety swoich przyszłych dziewczyn i chłopaków, a może żon i mężów?. Ubawiliśmy się  bardzo. Na koniec z przyjemnością zjedliśmy czekoladowo- kokosowe ciasteczka przyniesione przez Maćka.
 I tak nam spędziliśmy klasowe andrzejki. Do następnych trzeba czekać cały rok, ale to długo!

wtorek, 28 listopada 2017

Misie, miśki, misiaczki....


Super, że od 2002 roku 25 listopada, obchodzimy Dzień Pluszowego Misia. My też mogliśmy pochwalić się swoimi ulubionymi misiami, przynieść je  do klasy i opowiedzieć o nich koleżankom i kolegom. Każdy miś ma swoją historię. Na niektórych z nas, miś czekał jeszcze przed narodzinami, można powiedzieć, że to taka pierwsza zabawka. Wśród naszych pluszaków znalazły się takie, które potrafią zrobić fikołki, inne są przytulanką, pozwalają nam zasnąć. Misiowi można opowiedzieć o swoich problemach, powierzyć tajemnicę i miś na pewno jej nikomu nie zdradzi.  Natasza przytargała tak wielkiego misia, że trudno go było unieść, a dostała go na czwarte urodziny czyli była jeszcze mniejsza. Rozmawialiśmy o historii pluszowego misia i różnych misiach jakie znamy.  Okazało się, że  dzieci w każdym kraju mają swojego misia. My mamy Misia Uszatka, ulubieńca naszych rodziców, którzy się z nim się spotykali podczas Dobranocki. Obejrzeliśmy dwa odcinki „Misia Uszatka”. Nam też się podobał.
Tego dnia wyobraźnia nas nie opuszczała, kiedy projektowaliśmy stroje dla Kubusia Puchatka. Wycinaliśmy spodenki, czapeczki, szaliczki, sweterki z guziczkami, buciki, a  Franiu  to swojemu przyczepił rogi łosia, Maćka Trusia fascynuje Paddington, zna jego historię. Ależ zrobiliśmy piękne prace. Tak powiedziała pani i studentki, które tego dnia gościły w naszej klasie.
Cały dzień spędziliśmy z misiami.

Misie, miski, misiaczki.....- Galeria

niedziela, 19 listopada 2017

Jemy zdrowo i kolorowo

Nastała słotna jesień. W naszym przyszkolnym ogródku zrobiło się szaro i smutno. Coraz rzadziej możemy tam się pobawić, bo deszcz i zimno, nam to uniemożliwiają. Na szczęście omawiane ostatnio  podczas zajęć tematy, pozwoliły nam przywrócić trochę kolorów, nie na placu zabaw, ale chociaż  na przygotowanych własnoręcznie kanapkach. W piątek postanowiliśmy przygotować wspólne śniadanko, dotychczas razem jedliśmy, to co dały nam nasze mamy. Rodzice zaopatrzyli nas w różności / Paulinka to przyniosła aż dwa chleby, inni trochę mniej, ale było tego pieczywa, masełka, papryk, ogórków, wędlin, serów. Pani przygotowała jeden ogromny stół, na którym znalazły się nasze smakowitości. Najpierw rozmawialiśmy o tym co to znaczy: zdrowo się odżywiać. Okazało się, ze już dużo na ten temat wiemy, trochę dopowiedziała pani. Nie mogliśmy się doczekać, aby ubrać fartuszki, czapki kucharskie, no i przystąpiliśmy do robienia kanapek. Ależ mieliśmy fantazję! Po chwili uśmiechały się do nas kolorowe buźki, wyczarowane z sera, papryki i ketchupu, były kwiatki i różne bajkowe postacie. Kanapki zostały pięknie ułożone na talerzykach i serwetkach, pani zaparzyła malinowa herbatkę. I rzeczywiście było smacznie kolorowo. Od razu stwierdziliśmy, że nie damy rady tego  zjeść sami. Postanowiliśmy podkarmić kilka osób w szkole: pana dyrektora, panią Helenkę, panią Grażynkę, Agnieszkę i jeszcze z talerzyków uśmiechały się nasze kanapeczki , więc zabraliśmy je z sobą do świetlicy. Pani była z nas zadowolona i kilka razy wspomniała, że niektórzy z nas, to może kiedyś trafią do Masterchefa. Może, może, kto wie?

Fajne takie zajęcia, no przecież musimy być coraz bardziej samodzielni i w każdej sytuacji liczyć na siebie.

Jemy zdrowo i kolorowo - GALERIA

sobota, 28 października 2017

Gra w kolory

W deszczową środę, 25 października nasze panie, bo byliśmy z pierwszą „b”, zabrały nas do Muzeum Narodowego.  Wychowawczyni spakowała do plecaka farby, palety , pędzle i kartki. Powiedziała, że czeka nas dzisiaj fajna niespodzianka. No i sprawdziło się. Nie jechały tramwaje. Jakiś pan na przystanku oznajmił, że od prawie dwóch godzin nie przyjechał żaden tramwaj, a więc nadzieje na szybkie wejście do suchego miejsca, zostały szybko rozwiane. Nasza pani nie dawała za wygraną. Poszliśmy na przystanek autobusowy. Znowu oczekiwanie. I nagle światełko w tunelu, podjechała nasza „czwórka”. Bardzo miła pani – motorniczy, wpuściła nas do pojazdu i ruszyliśmy. Udało się. Zdążyliśmy! Panie kupiły bilety, przyszła przewodniczka, wzięliśmy poduchy i zaczęło się nasze spotkanie z kulturą. Niektórzy z nas pierwszy raz przekroczyli próg muzeum, inni pokrzykiwali: Ja już tutaj byłem! Pani przewodniczka szybko ogarnęła nas i tak interesująco prowadziła zajęcia, że przemieszczaliśmy posłusznie od obrazu do obrazu. Odpowiadaliśmy na mnóstwo pytań, a czego nie wiedzieliśmy, pani nam wytłumaczyła. Powiedziała, że jesteśmy bardzo spostrzegawczy . Szybko opanowaliśmy tajemnice łączenia kolorów, nauczyliśmy się dzielić kolory na podstawowe i pochodne. Później musieliśmy już tylko wykorzystać naszą wiedzę w praktyce i Coś! namalować. Ależ mieliśmy pomysły! Malowaliśmy drzewa, tęcze, pejzaże i co komu przyszło do głowy.
Wychodząc z muzeum, znowu powitał nas deszcz i bardzo długo czekaliśmy na nasz tramwaj. Zmokliśmy trochę, bo kto z nas ustoi w miejscu i pod daszkiem przystanku? Kiedy wreszcie udało się dotrzeć do szkoły pani zaparzyła ciepłej herbatki i poczęstowała nas serniczkiem.

Pomimo tylu przeszkód i tak to był super dzień!

Gra w kolory - GALERIA

niedziela, 22 października 2017

Co słychać w pierwszej "a" ?

Minął wrzesień i październik powoli się kończy. Każdego dnia odkrywamy coś nowego, poznajemy się nawzajem coraz lepiej. Znamy już cztery samogłoski i dwie spółgłoski, no i możemy już układać modele wyrazów, krótkich zdań i zaczynamy czytać. Teraz jeszcze lubimy słuchać jak ktoś nam czyta, ale próbujemy swoich sił, więc biegamy do biblioteki i sięgamy po książeczki, każdy wybiera co go interesuje najbardziej. Dodajemy i odejmujemy w zakresie pięciu. Wymyślamy różne zadania, a potem wspólnie je rozwiązujemy. Poznajemy otaczający nas świat.


W piątek 13 października z panią Martą Kędzią przygotowaliśmy niespodziankę dla nauczycieli i pracowników szkoły z okazji ich święta. Chyba wszystkim się podobało, bo otrzymaliśmy gromkie brawa i podziękowania.


Tego samego dnia, w szkole odwiedził nas pan Łukasz Wierzbicki, autor takich książek jak: „Afryka Kazika” i „Dziadek i Niedźwiadek”. Pan Łukasz okazał się niezwykle sympatycznym człowiekiem. Już jak mały chłopiec, głowę miał wypełnioną marzeniami i przeróżnymi historiami, o smokach, rycerzach, zwierzętach i kiedy był w naszym wieku postanowił napisać swoją pierwszą książkę. Później słuchając niezwykłych opowieści swojego dziadka o panu Nowaku, który rowerem przejechał prawie przez całą Afrykę, postanowił sam odwiedzić niektóre z tych miejsc, a efektem opowieści dziadka i podróży jest książka „Afryka Kazika”. Pan Wierzbicki pokazał nam, że jeżeli czegoś bardzo chcemy, to możemy realizować swoje marzenia. Pan Łukasz tak ciekawie przedstawiał historie z odbytych podróży po świecie, że momentami miało się wrażenie, że jest się w Afryce albo w innym zakątku świata. Niektórzy z nas zakupili sobie książkę autora z jego autografem.


Byliśmy też w Teatrze Animacji na przedstawieniu „Słoń i kwiat”. Ogólnie nam się podobało, chociaż niektórym z nas nie wszystko. Cały teatr był wypełniony widzami i słychać było, że dzieci dobrze się bawią. Rozmawialiśmy z panią o naszych wrażeniach, w każdym razie najważniejsze, że zrozumieliśmy przesłanie spektaklu, związane z marzeniami. Ciekawe czy nasze marzenia kiedyś się spełnią, a mamy ich sporo!


Lubimy lekcje muzyki, kiedy odwiedzają nas fantastyczni ludzie z Filharmonii Pomysłów. Można się pośmiać, pobawić i wiele nauczyć !


Czas mija nam bardzo szybko, bo sprzyja nam jesienna pogoda, jest ciepło i dużo czasu spędzamy na placu zabaw. Próbowaliśmy też swoich sił we wspinaczce na „ pająka” w pobliżu szkoły, ale takie wyzwania to dla nas pestka!





W tym tygodniu odwiedzimy Muzeum Narodowe, będziemy zwiedzać i uczyć się jak łączyć kolory, a potem coś namalujemy. Chyba będzie ciekawie!

niedziela, 8 października 2017

Wizyta w fabryce w Rokietnicy

Po raz  kolejny, dzięki uprzejmości jednego z rodziców, a mianowicie, mamy Marcina z pierwszej b mogliśmy zobaczyć coś interesującego. Otrzymaliśmy zaproszenie do fabryki KINGSPAM, mieszczącej się w Rokietnicy, w której produkuje się różnego rodzaju pojemniki do segregowania śmieci i nie tylko. Kiedy dotarliśmy na miejsce, przywitali nas pracownicy fabryki. Zostaliśmy podzieleni na dwie grupy. Jedna, swoją przygodę rozpoczynała od zwiedzania hali produkcyjnej, a druga w tym czasie wykonywała prace plastyczne, rozwiązywała rebusy i zagadki, a wszystko tematycznie związane było z segregowaniem śmieci. Przed wyjściem na halę produkcyjną otrzymaliśmy okulary ochronne i zatyczki do uszu. Mieliśmy też kamizelki odblaskowe, ale te mamy w szkole, więc zabrały je nasze panie, a wszystko po to, abyśmy czuli się bezpiecznie. Zaopatrzeni we wszystkie wspomniane akcesoria ruszyliśmy zwiedzać fabrykę.  Spacerowaliśmy wyznaczonymi ścieżkami, rozglądając się wokół, a działo się wiele. Pracownik fabryki, bardzo miły pan, pokazał nam najpierw granulat, z którego wyrabia się te pojemniki. Mogliśmy go dotykać. Następnie zobaczyliśmy zmielony produkt, do którego dodawane są barwniki, bo przecież pojemniki bywają w różnych kolorach, a każdy z nich oznacza inny rodzaj odpadów. Zobaczyliśmy takie ogromne pudła, które zaopatrzone w paliwo zastępują małą stacją benzynową oraz takie, które służą do przechowywania piasku, potrzebnego w okresie zimy, kiedy jest ślisko. Ogólnie wszystko nas interesowało w tej fabryce. Teraz patrząc na pojemniki do segregowania śmieci, wiemy gdzie i w jaki sposób one powstają.

Dostaliśmy też swoje identyfikatory. Niektórzy z nas następnego dnia przyszli z nimi do szkoły, nadal czuliśmy się tacy ważni.