poniedziałek, 25 marca 2019

W gabinecie stomatologicznym


W piątkowy poranek udaliśmy się na przystanek i autobusem nr 169 pojechaliśmy  w kierunku ulicy Swobody. To właśnie tam, swój gabinet ma mama Nataszy, która zaprosiła nas do siebie. W szkole podczas zajęć dużo rozmawialiśmy o dbaniu o zęby, ale nasza pani zdecydowała, że najlepiej wszystko sprawdzić u źródła, czyli gdzie? – trzeba pojechać do dentysty. Pani Maja zgodziła się nas przyjąć w swoim miejscu pracy. W tym celu na stole w swoim gabinecie zgromadziła różne produkty, a my musieliśmy mówić co jest zdrowe, a co nie. Realizujemy taki projekt -Żyję zdrowo!, więc cyklicznie wracamy do tematów z nim związanych. Nieźle poradziliśmy sobie uzasadniając, dlaczego powinniśmy jeść np. marchewkę, sery, owoce i warzywa, pić mleko, wymienialiśmy  witaminy, które zawierają poszczególne produkty. Pani Maja potwierdzała słuszność naszych wypowiedzi i dopowiadała różne ciekawostki o witaminach. Wyjaśniła nam w jaki sposób należy myć żeby i jakiej używać szczoteczki / najlepiej elektrycznej, a każdy z nas potwierdził, że takiej właśnie używa/ Pokazała nam w jaki sposób robi przegląd ząbków, no i jak wygląda nasze uzębienie, używając w tym celu aparatu rentgenowskiego. Dziwnie to wygląda, jeszcze mamy zęby mleczne, a już po dziąsłami są nasze zęby stałe, oczywiście te, które nie zdążyły się jeszcze przebić, bo ten proces u każdego dziecka przebiega trochę w innym czasie. Modelem do wszystkich pokazów była Natasza, ale potem każdy z nas, kto chciał, mógł być pacjentem albo dentystą. To była niezła zabawa, kiedy kamerką sprawdzaliśmy swoje ząbki i wdmuchiwaliśmy powietrze z kompresora. Pani Maja dbała, aby wszystko odbywało się zgodnie z zasadami higieny. Mieliśmy na twarzach maseczki, na dłoniach rękawiczki, a kamerka zawsze znajdowała się w specjalnym jednorazowym pokrowcu. To naprawdę było wspaniałe doświadczenie. Poznaliśmy wszystkie urządzenia w gabinecie i ich przydatność. Mogliśmy zobaczyć jak wyglądają protezy zębowe, a jak zbudowane są zęby. Już wiemy, o zęby trzeba dbać, aby móc się cieszyć ich pięknym wyglądem i żeby spełniały swoją rolę.
Każdy z nas otrzymał w prezencie pastę do zębów i płyn do płukania ust.
Bardzo dziękujemy pani Mai Kucharskiej za cudowną wizytę w gabinecie, który przecież nie wszyscy ludzie lubią odwiedzać.
My na pewno do nich nie należymy!


niedziela, 24 marca 2019

Witamy wiosnę!


Ależ to był radosny dzień! Przygotowania trwały od kilku dni, bo w tym roku  - Pokaz mody. Solidnie trzeba było wziąć się do pracy, bo stroje i wszelkie akcesoria użyte w pokazie należało wykonać samodzielnie, ewentualnie z niewielką pomocą dorosłych, no i najlepiej z ekologicznych materiałów.  My zdecydowaliśmy, że dziewczynki to będą takie panienki – wiosenki, a każdy chłopiec to – marzec. Już kilka dni wcześniej zgromadziliśmy różne materiały i przystąpiliśmy do działania. Każda dziewczyna zrobiła dla siebie torebkę z papieru falistego, a potem według własnych pomysłów je zdobiliśmy, głównie kwiatami, no cóż bardziej kojarzy się z wiosną? Pani Danusia też zrobiła  sobie torebkę. Chłopcy wykonali na głowę opaski, nie chcieli kwiatów, to ozdobili je liśćmi i różnymi rzeczami, które im skojarzyły się z wiosną. Paulinka przyniosła do klasy przepiękne tkaniny, które dostała od swojego dziadka, pani pocięła dla każdego taki pas, a my je zakładaliśmy jak szal, szarfę, a potem spinaliśmy to kwiatami. Nasi rodzice też nam trochę pomagali. Ania miała uszytą z krepy spódniczkę i bluzkę, Franek przyniósł pięknie zdobiony kapelusz, Paula i Julka wianki, Tosia wyczarowała dla siebie strój. Każdy coś dorobił do swojego stroju. Całą imprezę prowadziła nasza pani. Zrobiła dla siebie nakrycie głowy z rolek papieru toaletowego, kolorowych drucików i pociętej starej mapy. Nieźle to wyglądało.  Trzeba było pomyśleć jak to wszystko zaprezentować. Spacerowaliśmy po wybiegu przy towarzyszących nam rytmach hiszpańskiego muzyka, eksponowaliśmy nasze cudeńka z każdej strony. Dostaliśmy gromkie brawa. Uczniowie ze wszystkich klas popisali się  niezwykłą pomysłowością. Były tańce, piosenki, całe układy taneczne, dzieci maszerowały po wybiegu przy muzyce. Po pokazie mody, klasy po kolei prezentowały piosenki o tematyce wiosennej. Było dużo śmiechu, taka impreza sprawiła wiele radości i dzieciom i dorosłym. Dźwięki muzyki rozlegały się po całej szkole. Przyszli do nas starsi koledzy z siódmej klasy i zaśpiewali nam piosenkę „Maszeruje wiosna”, którą pamiętali jeszcze z czasów, kiedy oni byli uczniami edukacji wczesnoszkolnej.
Odwiedziła nas wspaniała bajarka BajOla i towarzyszący jej muzyk, którzy zaprezentowali nam cztery wspaniałe baśnie, a my słuchaliśmy z ogromnym zaciekawieniem.
Nasza pani Danuta  przez cały czas komentowała  stroje modelek i modeli oraz ich  występy. Fajnie było usłyszeć tyle miłych słów zachwytu. Na koniec spotkania, każda klasa dostała wiosenny kwiatek do swojej sali.
Wiośnie na pewno spodobało się takie powitanie!

Witamy wiosnę!  -  GALERIA

poniedziałek, 4 marca 2019

Żyję zdrowo!


Od dłuższego czasu słyszymy, jak ważne jest odżywianie i jak duży wpływ ma ono na nasze zdrowie i w ogóle nasz rozwój.  Rozmawiamy w szkole o zdrowych produktach, przede wszystkim warzywach i owocach. Omawialiśmy piramidę zdrowia. W zespołach układaliśmy jadłospis na cały dzień. Przynieśliśmy do szkoły różne książki kucharskie i wyszukiwaliśmy ciekawe przepisy. Od razu było widać było kto lubi konkrety, a kto desery. Wszystkie przepisy mają teraz takie tajemnicze tytuły, że nie od razu wiadomo o co chodzi. Wielu z nas interesuje się gotowaniem i przygotowywaniem posiłków, no może jeszcze nie zupełnie samodzielnie, czasem z mamą, babcią. Tosia to nawet w czasie ferii brała udział w zajęcia kulinarnych i myśli o tym, żeby zgłosić się do MasterChef  dla dzieci oczywiście. Nie mogliśmy doczekać się piątku, bo wtedy wreszcie przystąpiliśmy do działania. Przygotowywaliśmy zdrowe kanapki, sałatki. Franiu chciał przemycić nutellę, ale nikt mu na to nie pozwolił. Od rana pani Danusia przygotowała jeden duży stół, my go nakryliśmy i na obrusie pojawiły się najprzeróżniejsze owoce, marchewka, szczypiorek, cebulka, biały serek. Pachniało truskawkami, bananami, mandarynkami. Niektórzy pamiętali o fartuszkach i nakryciach głowy, jak przystoi prawdziwym kucharzom. Nożyki poszły w ruch i dość szybko w naszych miskach pojawiły się sałatki, a na talerzykach piękne kanapki. Pani razem z Maćkiem  P. zrobili dla wszystkich „Witaminową bombę” czyli startą marchewkę z jabłuszkiem i sokiem z cytryny. Maciuś T przygotował „Regaty na liściach sałaty”. Julka z Anią i Kazikiem wyczarowali sałatki owocowe. Paulinka i Natasza zrobiły kanapki, u Pauli dominował ogórek, u Nataszki cebulka, rzodkiewka i szczypiorek. Franiu czarował truskawkami i kanapeczkami, no i przyniósł kabanosy, które bardzo szybko zniknęły ze stołu. Lubimy kolorowe kanapeczki, ale po kiełbaski też chętnie wyciągamy rączki. Pani nie mogła się nadziwić dlaczego? Z dużym apetytem przystąpiliśmy do jedzenia tych pyszności.  Wszystko nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Zrobiliśmy jednak wszystkiego sporo, więc poczęstowaliśmy kilka osób.
Dodatkową atrakcją tego dnia była nauka „Piosenki o niezdrowym jedzeniu”, melodia łatwo wpadająca w ucho i słowa, które nie pochwalają jedzenia frytek, pączków i innych niezdrowych produktów.
Teraz czekamy na kolejną przygodę kulinarną, bo My przecież ŻYJEMY ZDROWO!


niedziela, 24 lutego 2019

Kocham Cię Polsko, moja Ojczyzno!


Tegoroczny konkurs recytatorski był kontynuacją różnych imprez, którymi czciliśmy obchody 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, stąd tytuł imprezy „Kocham Cię Polsko , moja Ojczyzno!”. W piątkowy poranek cała społeczność edukacji wczesnoszkolnej zebrała się w szkolnej bibliotece. Po klasowych eliminacjach do szkolnego konkursu przystąpiło 22 uczestników. Zadaniem każdego uczestnika był wybór wiersza o tematyce patriotycznej. Literatura polska jest bogata , ale okazało się, że wielu z nas spodobały się te same wiersze. Kilka razy słyszeliśmy wiersz Joanny Białobrzeskiej „Moja mała ojczyzna”. Podobnie było z wierszem Antoniego Słonimskiego „Polska” i Wandy Chotomskiej „Twój dom”. Nikt się z nikim nie umawiał, widocznie mamy podobne upodobania. Koleżanki i koledzy, którzy znaleźli się w tej grupie mieli nie lada trudne zadanie. Naprawdę musieli czymś zaskoczyć jury. Mogliśmy też usłyszeć wiersze tylko raz. Tak było z naszym Maćkiem P., który pięknie wyrecytował wiersz Michała Rusinka „Kto ty jesteś?” i zdobył pierwsze miejsce w konkursie, podobnie jak Dobrusia z trzeciej klasy. Nasza Paulinka w tym roku też pięknie powiedziała wiersz Antoniego Słonimskiego i chociaż nie zdobyła żadnego miejsca to i tak podziwiamy ją, za wystąpienie i przygotowanie recytacji. Mocno dopingowaliśmy wszystkich, ale naszych szczególnie. W ogóle wszyscy uczestnicy super opanowali pamięciowo swoje wiersze, a tak wyjść i recytować to wcale nie takie łatwe zadanie. 
Wszystkim uczestnikom należą się ogromne brawa!


niedziela, 10 lutego 2019

Ciekawa podróż przez wieki.


W czwartkowy poranek wspólnie z klasą druga „b” udaliśmy się do Bramy Poznania, pierwszego w Polsce Interaktywnego Centrum Historii Ostrowa Tumskiego. Kiedy oddaliśmy kurtki do szatni, odebraliśmy bilety wstępu, pani Agnieszka - przewodnik, zabrała nas na taki szklany pomost nad Cybiną i przypomniała, że przez nasze miasto przepływają dwie rzeki: Cybina i Warta. Z tego miejsca roztaczał się piękny widok na  najstarszą część Poznania – Ostrów Tumski z monumentalną budowlą - Katedrą. Ten widok oglądaliśmy z kilku perspektyw, wędrując po muzeum. Dłużej zatrzymaliśmy się w sali przed podświetlaną makietą przedstawiającą gród i przed drugą makietą, na której pokazane były różne sposoby podróżowania na przestrzeni lat. Dużo radości sprawiało nam wprowadzanie postaci w ruch. Mogliśmy zobaczyć wędrowca, jeźdźca na koni i postać płynącą łodzią. My kręciliśmy korbkami, a wtedy postaci ożywały. Dowiedzieliśmy się, że na wędrowców czyhały różne niebezpieczeństwa. Przeszliśmy przez inne sale, obserwując postaci historyczne, a także oglądaliśmy interaktywne obrazy naszego miasta.
Druga część naszego pobytu w Bramie Poznania to zajęcia warsztatowe. Pani edukatorka podzieliła nas na zespoły, rozdała nam puzzle różnych pojazdów, którymi ludzie podróżowali dawniej i dziś, a także ich opisy. Naszym zadaniem było dopasowanie opisu do złożonych obrazów pojazdów. Doskonale poradziliśmy sobie z tym zadaniem. Często podróżujemy i nie obcy jest nam samolot i samochód, ale bardzo zainteresowały nas pojazdy mniej rozpoznawalne, takie jak chociażby dyliżans.
W naturze każdego dziecka jest przede wszystkim działanie, więc otrzymaliśmy zadania zbudowania pojazdu przyszłości. Ze zgromadzonych w koszach materiałów, każdy zespół mógł wybrać siedem elementów i z nich zbudować coś ciekawego. Te zajęcia były bardzo podobne do zajęć Odysei Umysłu, podczas których puszczamy wodze swojej fantazji. Pani była bardzo zadowolona z rezultatów naszej pracy, bo każdy zespół stworzył pojazd poruszający się w innej przestrzeni: w powietrzu, w wodzie i na lądzie.
 Lubimy te zajęcia poza szkołą, a Bramę Poznania wielu z nas odwiedziło po raz pierwszy. Na pewno tam wrócimy na kolejną lekcje historii!

Ciekawa podróż przez wieki  -  GALERIA

środa, 6 lutego 2019

Po feriach, znowu w szkole.


 Ferie minęły bardzo szybko, tak to już jest, a może nam się tylko wydaje, że dni wolne mijają szybciej. Wielu z nas wyjeżdżało, głównie na narty w góry, ale też w inne miejsca, gdzie było trochę cieplej niż u nas. Odwiedzaliśmy dziadków, rodzinę. Korzystaliśmy z półkolonii, które zorganizowała nasza szkoła. Było naprawdę super, zima dopisała, mogliśmy korzystać z jej uroków. Cieszyliśmy się ze spotkania po feriach. Było o czym opowiadać, przecież w szkole też mamy różne atrakcje.
W środę 30 stycznia braliśmy udział po raz pierwszy, w spotkaniu z Gościem Społecznej Dwójki, którym była pani Justyna Kowalska – Zych, przedstawicielka placówki  PCK w Poznaniu. Pani bardzo ciekawie opowiadała czym zajmuje się Polski Czerwony Krzyż. Mówiła o swojej pracy, wyjaśniła nam na czym polega wolontariat i pomoc humanitarna. W naszej szkole też są wolontariusze, a wielu z nas przyłączyło się do zbiórki materiałów opatrunkowych, za które pani Justyna nam podziękowała i obiecała, ze zostaną przekazane potrzebującym. To bardzo ważne, ze człowiek umie się dzielić. Często w klasie rozmawiamy o potrzebie dzielenia się z innymi i czynimy to na co dzień.
W poniedziałek, 4 lutego mieliśmy balik karnawałowy. Bawiliśmy się razem z klasą 1 „a”. Zabawy prowadziły pani Marta i pani Ala. W tym roku bawiliśmy się pod hasłem „Kolorowy zawrót głowy”, dlatego motywem przewodnim była piosenka „Gra w kolory”. Pani Marta nauczyła nas układu tanecznego do melodii tej piosenki. Tańczyliśmy do piosenki „Jedzie pociąg z daleka”. Panie organizowały konkursy, trochę tańczyliśmy sami albo w parach. Wielu z nas miało ciekawe stroje, chociaż nie wszyscy się przebrali, ale mieli drobne akcesoria takie jak czapeczka, czy peruka. Bawiliśmy się w sali rytmiki, przystrojonej w kolorowe bibuły i balony. Na koniec zabawy zostaliśmy poczęstowani cukierkami. W naszej sali lekcyjnej też zawisły balony i serpentyny, zadbała o to nasza pani. Mama Paulinki przyniosła nam paluszki, Maciek T. poprzedniego dnia obchodził swoje ósme urodziny i przyniósł bardzo dużo cukierków. Można było trochę poszaleć, w końcu po to jest karnawał.
W ciągu ostatnich dni mieliśmy ciekawe zajęcia. Poznawaliśmy tajemnice kontynentu, który nie jest zamieszkiwany przez ludzi, a przebywają tam tylko czasowo naukowcy oraz podróżnicy. Mowa oczywiście o Antarktydzie, a wszystko za sprawą naszej szkolnej lektury „Zaczarowana zagroda”. Po różnych prezentacjach i opowiadaniach pani Danusi, postanowiliśmy sami zgłębić informacje o zwierzętach zamieszkujących te lodową krainę i wielu z nas: Tosia, Natasza, Franek, Kazik, Maciek P. Witek, przygotowało prezentacje o pingwinach, wielorybach , fokach. Nasza wiedza się wzbogaciła, czego dowodem była znajomość odpowiedzi na szereg pytań, bo pani zrobiła nam taki Quiz, o Antarktydzie i lekturze pochwaliła nas za poprawność odpowiedzi. Z papierowej rolki wykonaliśmy pingwina według własnego pomysłu.
Dobrze, że są lektury, które  przez wiele lat nie tracą na atrakcyjności!!!


piątek, 11 stycznia 2019

Nasi przodkowie


W tym tygodniu podczas zajęć rozmawiamy o rodzinie. Temat bliski chyba każdemu, bo kto nie kocha rodziców, babci i dziadka. Pani poprosiła nas  o przyniesienie fotografii członków naszych rodzin. Następnego dnia zajęcia rozpoczęły się od wyjaśniania takich pojęć jak: przodek, ród, drzewo genealogiczne. Już po kilku minutach okazało się, że na ten temat wiemy już dość dużo, pani cały czas dopowiadała, podawała przykłady znamienitych polskich rodzin. Wspomniała o rodzinie Raczyńskich, bo przecież Edward hrabia Raczyński, to patron naszej szkoły, a potem głos oddała nam. Pierwszy zgłosił się  Maciek T. Przyniósł fotografie swoich rodziców, brata, dziadków i pradziadków. Z dumą opowiadał o dziadku Leszku, babci Jasi i babci Dance i jej mężu- żołnierzu, wspomniał też niedawno zmarłą prababcię. O każdej postaci potrafił powiedzieć, na odwrocie niektórych zdjęć znajdowały się krótkie opisy, które pomagały identyfikować postaci. Julka przyniosła bardzo mocno rozbudowane drzewo, od kilku pokoleń. To tata Julki zrobił taki prezent dla swoich dzieci, czyli dla Julii i Bartka. Przygotowanie tak rozbudowanego drzewa kosztowało na pewno wiele pracy, ale dzięki temu dzieci będą doskonale wiedziały, kim byli ich przodkowie. Antoś pochwalił się swoim rodzeństwem, rodzicami, opowiadał o babci Joli i dziadku Jacku oraz babci Władysławie i dziadku Janku, a także o pradziadku Tadeuszu, który był żołnierzem. Dalej głos zabrała Paulinka i opowiedziała o swojej rodzinie, najwięcej uwagi poświęcając babciom i dziadkom, nie zapomniała o rodzicach. Mnóstwo zdjęć przyniosła Natasza i opowiedziała o swojej rodzinie: mamie, tacie, babci Grażynie i cioci Asi, którą wszyscy nazywają Lucynką.   Maciek P. przyniósł fotografie rodziców i brata, opowiedział o ich zainteresowaniach, pasjach i wspólnych wyjazdach. Temat był tak interesujący, że jeszcze następnego dnia głos zabrali Witek, Franiu i Kazik. Witek przyniósł też drzewo swojej rodziny i dowiedzieliśmy się, że nosi imię po swoim pradziadku i pochodzi z rodu, który posiada swój herb - Prus. To było dla nas niezwykle ciekawe. Witek posiada dwuczłonowe nazwisko, a pani wyjaśniła, że był taki pisarz, który posługiwał się nazwiskiem Bolesław Prus/ od herbu/, bo jego prawdziwe nazwisko to Aleksander Głowacki. Witek przyniósł taką książkę, w której można było obejrzeć mnóstwo zdjęć rodziny Prus- Głowackich, z dumą o nich opowiadał, szczególnie o pradziadku Witoldzie, który był żołnierzem i służył w Pułku Ułanów. Podobnie jak inni koledzy, Franiu mówił o swoich rodzicach, babci Basi I Gabrysi, dziadku Czesiu i siostrze Zosi.  Kazik przyniósł zdjęcie z ostatniej Wigilii, na której zjawiła się cała rodzina. Kazik ma troje rodzeństwa, dwie babcie i dziadków, ciocie, wujów i kuzynów. Super mieć taką dużą rodzinę! To były niezwykle ciekawe zajęcia, tyle się dowiedzieliśmy o sobie i swoich bliskich. Kochamy nasze mamy, ojców, rodzeństwo, ciocie, wujków, ale chyba nasze twarze uśmiechały się najbardziej, kiedy mówiliśmy o babciach i dziadkach, tych którzy często spędzają z nami każdą wolną chwilę, opiekują się nami. Wkrótce ich święto, przygotowaliśmy już piękne laurki, jeszcze musimy tylko napisać życzenia!
Przed nami zimowe ferie – hura!


sobota, 22 grudnia 2018

Spotkanie wigilijne


W piątkowy poranek wszyscy przybyli do szkoły punktualnie. Już poprzedniego dnia rodzice przynieśli niezbędne do przystrojenia stołu akcesoria. Pierwsza  w szkole była mama Paulinki i razem z panią przystąpiły do nakrywania stołu. W szkole ogłoszono akcję „Wigilia bez plastiku”, więc pani Joasia przyniosła dla wszystkich  porcelanowe talerzyki, stalowe łyżeczki i widelczyki. Chwilę później przyszły mamy Antka, Ani, kolejno pojawiali się rodzice innych dzieci. Mama Kazika upiekła pyszne marchewkowe ciasto, babcia Nataszki szarlotkę, mama Paulinki babeczki. Stół bardzo szybko zapełnił się mandarynkami, winogronem, no a przede wszystkim należy wspomnieć o pierniczkach, które upiekliśmy i ozdobiliśmy sami. Najpierw daliśmy rodzicom drobne upominki, a potem zaśpiewaliśmy   piosenkę, połączoną z ruchem, przy której często bawiliśmy się w ostatnim tygodniu,  a kolejne jej  zwrotki  opowiadają o różnych zwyczajach związanych z Bożym Narodzeniem takich jak, pieczenie pierników, obdarowywanie się prezentami, choinka, pierwsza gwiazdka itd. Słowa piosenki napisała nasza pani.
Następnie usiedliśmy przy stole,  pani  Danusia dała wszystkim opłatki, złożyła nam życzenia, a potem my składaliśmy sobie życzenia nawzajem. Zajadaliśmy pyszności, słuchając kolęd, wspominaliśmy nasze spotkania z Gwiazdorem i takie różne historie, kiedy byliśmy młodsi.  Śpiewaliśmy kolędy, Maciek zagrał nam na flażolecie, marzył o tym od dłuższego czasu. Chyba największą przyjemność sprawiły nam prezenty –  książki, które leżały w worku pod choinką. Każdy dostał swoja wymarzoną, nasza pani też dostała książkę. Obejrzeliśmy fragment filmu o Rudolfie, bo o 10.30  musieliśmy iść do świetlicy, gdzie spotkała się cała społeczność edukacji wczesnoszkolnej. Obejrzeliśmy Jasełka, przygotowane przez koło teatralne, słuchaliśmy kolęd wykonanych przez flażolecistów.
Pani Danusia, w imieniu pań z biblioteki wręczyła nagrody dzieciom za konkurs o przygodach jedenastej skarpetki. Nasz maciek P. otrzymał pierwszą nagrodę za opowiadanie, a Franek i Maciek T. zdobyli drugą nagrodę za komiks. Gratulacje dla naszych chłopaków.
Do zobaczenia w szkole po Nowym Roku!


wtorek, 18 grudnia 2018

Zaczarowany Las


Cóż to takiego ten zaczarowany las? – pytaliśmy panią, kiedy oznajmiła nam, że jedziemy na wycieczkę. Zobaczycie kochani – odpowiadała pani Danusia. I  miejsce to pozostało niespodzianką do końca, czyli poniedziałkowego poranka. Za to jakie na nas zrobiło wrażenie! Ogromny plac zabaw z przeróżnymi przyrządami do zabawy: zjeżdżalnie, trampoliny, labirynty, ale zanim tam nas wpuszczono, musieliśmy wysłuchać opowiadania połączonego z pokazem, miłej pani,  na temat procesu powstawania bombek. To było nawet ciekawe! Pani powiedziała, że za chwilę przystąpimy do malowania ozdób, więc chwila zabawy przyda się każdemu. Było super!. Mogliśmy rozładować swoją energię. Czasem jeden drugiego niechcący potrącił, ale szybko o tym zapominaliśmy, bo zabawa była przednia. Potem pani podzieliła nas dwie grupy, bo oczywiście do Kobylnik pojechaliśmy z zaprzyjaźnioną drugą „b”. Jedna grupa malowała bombki, druga wykonywała torebki do zapakowania naszych ozdób. Dostaliśmy bombki ze szkła, palety, białą farbę i pędzelki poszły w ruch. Błyskawicznie na szkle pojawiały się płatki śniegu, choinki, gwiazdki, reniferki, bałwanki, A jak coś się nie udało, to jedna rzecz zamieniała się w drugą. Potem pani prowadząca, na farbkę nakładała klej, do którego przyczepiał się brokat. Każdy wybierał kolory brokatu dla poszczególnych elementów swojej bombki. U drugiej pani, najpierw rysowaliśmy, co chcielibyśmy dostać od Gwiazdora, a później robiliśmy piękne opakowania z głową renifera.  Pięknie pomalowane bombki zostały zapakowane do kartoników, żeby się nie zbiły, a kartoniki powędrowały do papierowych torebek. Efekt końcowy cudowny! Chyba spodoba się naszym bliskim, na pewno obejrzą podczas wigilijnych spotkań rodzinnych, nasze dzieła.
Po wykonaniu naszych prac znowu poszliśmy  poszaleć na plac, przecież nam się należało.
Zaczarowany Las, to piękne miejsce, szczególnie w tym okresie przedświątecznym, bogato przystrojone w przeróżne ozdoby. Wzroku nie można było oderwać. Można było też kupić kule śnieżne, skarpety i oczywiście ręcznie robione bombki, same cudeńka!
Ależ kochamy ten czas, tyle się dzieje! A co nas jeszcze czeka?


środa, 12 grudnia 2018

Czekamy na święta


Choinka już ubrana, sala przystrojona, to teraz czas na pierniki. W poniedziałek od samego rana w klasie wielkie zamieszanie. Na ławkach lądowały wałki, deski i foremki do wykrawania ciasta. Nie wszyscy pamiętali, co tego dnia mieli przynieść. Pani Danusia poratowała Antka dużym marmurowym wałkiem, Kazika deską. Mam Ani szybko wyskoczyła do Carrffoura i przywiozła  cały komplet akcesoriów potrzebnych do robienia pierników. Natasza przyniosła ciasto zrobione przez babcię, każdy otrzymał swoja porcję, oczywiście dla pani też, przytaszczyła kilogram mąki, jakby ciasto się nam za bardzo kleiło. No i kleiło się zewsząd było słychać: Proszę pani ja nie umiem, mi nie wychodzi! Pani podchodziła, sypała mąkę, pomagały też niektóre dziewczynki, te bardziej doświadczone, bo wcześniej z babcią albo mamą pierniki piekły. Pani tylko powtarzała –„ Dzieci, spokój cechuje mistrzów!” No i chyba pomogło, bo po chwili na stołach nakrytych białym papierem i talerzykach pojawiały się aniołki, bałwanki, pan ciasteczko, reniferki, gwiazdeczki, wiewióreczki… Od razu zmienił się nam humor, na twarzach zagościł uśmiech i można było usłyszeć –„ Zobacz mojego renifera, a moja wiewiórka jaka piękna”. Radości było co nie miara. Pani uwijała się jak w ukropie. Zabierała nasze cudeńka i wkładała do piekarnika.  Pierniki szybko się piekły, ale blaszki malutkie, więc trwało to cztery godziny. Zapach unosił się w całej szkole. Takie mniej udane pierniczki zjedliśmy sobie. We wtorek od rana znowu zamieszanie, bo pierniczki trzeba ozdobić. Dzisiaj wszyscy przygotowani do pracy, akcesoriów mnóstwo: pisaki, polewy o przeróżnych smakach, lukier, posypki, gwiazdki, kuleczki w każdym kolorze. Dzieliliśmy się wszystkim. Tylko było słychać: - Potrzebuję niebieską polewę. Kto ma żółty pisak?..  Już mieliśmy drobną wprawę, bo w ubiegłym roku dekorowaliśmy pierniczki z naszymi starszymi kolegami. Wszyscy wykazali się dużą inwencją twórczą. Udało się! Pierniczki są przepiękne. Podzielimy się nimi z naszymi bliskimi, a resztę zjemy podczas  klasowej Wigilii.
 Dziękujemy babci Nataszy za wspaniałe ciasto! Mieliśmy naprawdę ogromną frajdę podczas tych dwóch dni.

sobota, 8 grudnia 2018

Mikołajki


Kolejny raz, kiedy jesteśmy w szkole nadszedł 6 grudnia. Któż nie lubi takiego dnia jak mikołajki? Uwielbiamy prezenty nawet te małe. Najpierw w klasie rozmawialiśmy o tradycji tego święta, mówiliśmy o swoich marzeniach, a potem pisaliśmy listy do świętego Mikołaja. Każdy pisał o tym co chciałby dostać pod choinkę. Oczywiście myśleliśmy o czymś  dla siebie, ale wspomnieliśmy też  tym czego chcielibyśmy dla naszych bliskich np. żeby mama była zdrowa, brat nigdy nie chorował, żeby nie było wojen. Bardzo się ucieszyliśmy, bo pani powiedziała, że   też dostaliśmy list od Mikołaja, w którym napisał, że jesteśmy fajnymi dzieciakami, bo umiemy się dzielić i myślimy też o drugim człowieku. Ta miłe, kiedy ktoś zauważa i docenia takie rzeczy, chociaż nie mówimy i nie robimy czegoś, żeby ktoś nas chwalił.
Dostaliśmy od Mikołaja upominki. To był taki niezwykły dzień, wszyscy mieliśmy na głowach mikołajowe czapki, ubieraliśmy choinkę, zrobiliśmy z kółek orgiami portrety Mikołaja. Pani wywiesiła inne dekoracje. Teraz w naszej sali pięknie pachnie świerkiem, na parapetach okiennych stoją renifery i tuje ze światełkami. 6 grudnia odwiedziły nas pani dyrektor, pani psycholog i pani pedagog, poczęstowały nas pysznymi cukierkami, śpiewaliśmy piosenkę o choince, było bardzo wesoło. A następnego dnia pojechaliśmy do Teatru Animacji na spektakl „Bombka z gwiazdką”, który opowiada o tradycjach Bożego Narodzenia.
No przecież święta tuż, tuż! Już nie możemy się doczekać!


Uciekające skarpetki i nie tylko.


Prawie w każdym domu zdarzają się podobne historie, dziwnym trafem giną skarpetki. Wszyscy zastanawiamy się co się z nimi dzieje, a pani Justyna Bednarek wpadła na pomysł, aby opisać to ciekawe zagadnienie. Wszystko zaczęło się od dnia, kiedy spacerowała i na ulicy znalazła leżącą skarpetkę. To wtedy wpadła na pomysł napisania książki, a my dowiedzieliśmy się o tym wszystkim podczas spotkania z pisarką.
Kolejny raz pani Krystyna z Księgarni z Bajki zaprosiła nas na autorskie spotkanie, podczas którego pani Justyna Bednarek opowiedziała nam o swoich doświadczeniach z pisaniem książek. Zdradziła nam, że pisze dopiero od czterech lat, a na swoim koncie ma  ponad dwadzieścia książek. Zasłynęła z książki „Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek”. Znamy je wszystkie, bo najpierw pani Danusia wprowadziła nas w ten fascynujący świat dziwnych losów skarpetek, a później czytaliśmy już sami. Na spotkaniu zobaczyliśmy kolejną książkę czyli „Dalsze przygody skarpetek”. Pani Justyna ma niezwykły dar opowiadania. Przybliżyła nam również opowieść o zabawnej i przyjaznej czarownicy, która umie cofnąć czas, zamieniać żołędzie w złote dukaty, a siebie w muchę. Tego wszystkiego można się dowiedzieć z książki „Babcocha”. Dużo uwagi pisarka poświęciła kolejnej swojej książce pt” Pięć sprytnych kun”. To książka z przepisami. Kuny mają ogromny talent kulinarny, często grasują na warszawskich Bielanach.
Atmosfera podczas spotkania była niesamowita, na sznurku wisiały skarpetki, tak jak w naszej szkolnej bibliotece, w której  został ogłoszony konkurs na napisanie opowiadania albo wykonanie komiksu o przygodach jedenastej skarpetki. Mogliśmy zadawać pani Justynie pytania, a ona chętnie na wszystkie odpowiadała. Julka i Franiu kupili książki i otrzymali autograf autorki. Podziękowaliśmy obu paniom, laurkami, oczywiście z symboliczną skarpetką.
To takie miłe, kiedy książki sprawiają radość, a przy okazji można spotkać jej autora.

Spotkanie z pisarzem  - GALERIA

poniedziałek, 12 listopada 2018

Rogalowe Muzeum Poznania


Wew piontek rychło rano, wszyściutkie mele i szczuny  wysztafirowane przyszły do lani. Najsopmpierw my pogodali o Świncie Odzyskania Niepodległości. Zaś my oblekli mantle i boby i ruszyli autobusem z naszygo fyrtla na Małe Garbary. Caluśka wiara wyległa z autobusa i na szage my pognali do Rogalowego Muzeum. Tam czekali na nos wuje. Dali nam pikne boby, które wylondowały na naszych globusach. Zez rułom my sie uplaszcyli  na łowkach, a wuja zaczoł godać do nos gwarom. Ale mioł godane! Nie wszytko my rozumieli. Wuja nos pytoł jakie słowa znomy. I my godali: szneka z glancem, bimba, bejmy, pyry, ryczka….. Zaś wuja nos uczył, jag sie nazywajom się czyńści naszygo ciała. Już wimy, że momy globus, klapioki, kliber, jape, sznupe, a żrymy dżuzgawki, swientojanki, glubki,  redyski. Ale my się chichrali! Poruta, że my poznanioki nie znomy  naszygo jezyka. Zaś przyszdł drugi wuja,taki łęgol, zaprosił nos do stołu i całkom naszom eke podzielił na pary i doł nom kulki ciasta. My je oglądali, gnietli wew pazurach, świgali nimi,zaś wałkowali, ciyli knypkami na trójkonty. Wuja nakłodoł nom mase makowom. I rug- cug mieli my rogaliki. Kiej nakrył je serwytką, godoł nom, jak Świnty Marcin jechol na śrupie i skond momy tradycje jedzynia rogoli. Wuja przyniósł gotowe świeżutkie słodkie, a my z apetytem szysko spucnyli. Na ostatek kożden jeden dostoł dyplom i pamiontkowy magnes.
Zaś ojciec Staszka zabroł nos na przechadzke po Starym Rynku. My kikali ślipiami, kryncili globusami na wszytkie strony , nastowiali klapioki, roztwierali sznupy i słuchali, co godo wuja Janek. To buło ekstra ciekawe!
O dwunastej my wrócili do lani. A od jutra mamy rych wolne oż 3 dni. Hura!



W piątkowy poranek przed Świętem Niepodległości wybraliśmy się do Rogalowego Muzeum. W Poznaniu istnieje tradycja jedzenia rogali świętomarcińskich, a my mieliśmy poznać tajniki ich wypiekania i w ogóle historii. Autobusem nr 74 pojechaliśmy w kierunku Starego Rynku. Wysiedliśmy  na przystanku Małe Garbary i pomaszerowaliśmy w kierunku naszego celu. Szybko dotarliśmy do ulicy Klasztornej, gdzie czekali na nas ubrani specjalne stroje, panowie. Zaprosili nas do jednej z trzech sal, w których goszczą wycieczki. Przy wejściu otrzymaliśmy wysokie, brązowe czapki, takie same jak nasi przewodnicy. Założyliśmy czapki na głowy, zajęliśmy miejsca na ławeczkach. Wtedy jeden z panów zaczął do nas mówić gwarą poznańską. Nie wszystkie, szybko wypowiadane słowa, rozumieliśmy. Okazało się, że wiemy co to szneka z glancem, ryczka, bejmy, bimba, pyry …. I na tym nasza znajomość gwary  się skończyła, więc pan przystąpił do nauki. Najpierw poznaliśmy wyrazy oznaczające części naszego ciała: globus, klapioki, kluka, japa, sznupa, kielochy, giry, szkity. Mocno nas rozbawiły te nazwy, potem poznaliśmy szereg innych wyrazów takich jak: mele, szczuny, wiara, śrup…. Tak się śmialiśmy, że pan musiał  często nas uspakajać. Co począć, kiedy wyrazy gwarowe mają takie dziwaczne brzmienie. Potem usłyszeliśmy historię Świętego Marcina, kim był, co zrobił. No, a  najważniejsze przesłanie tej historii  – trzeba umieć się dzielić.

Po chwili, przyszedł drugi z panów. Podzielił nas na zespoły dwuosobowe. Stanęliśmy wokół dużego stołu. Każda para otrzymała kulkę ciasta, którą ugniataliśmy w rękach, podrzucaliśmy. Potem dostaliśmy wałeczki i trzeba było  rozwałkować  kulkę na płaski placek. Nożykami wycięliśmy trójkąty. Ciasto, to tylko jeden element rogala, ważne jest nadzienie z białego maku i bakalii. Nadzienie już było przygotowane, więc pan na każdy trójkąt wydusił taką rurkę masy. Dalej należało wykonać nacięcie i zwinąć rogala według instrukcji prowadzącego. Wszystko się udało. Rogale trzeba było pozostawić, aby ciasto wyrosło. Długo musielibyśmy czekać i wtedy pan, który uczył nas gwary, wkroczył z tacą pełną gotowych rogali i nas poczęstował. Bardzo nam smakowały. Były pyszne! Tradycja wypiekania rogali wiąże się z ze Świętem Niepodległości, więc kiedy zajadaliśmy się pysznościami, oglądaliśmy krótki filmik związany ze świętem. Na koniec mogliśmy udać się do sklepiku i kupić sobie pamiątkę z muzeum i rogala. Niektórym rogale, tak smakowały, że nic nie donieśli do domu.
Tego dnia mieliśmy dodatkową atrakcję. Tata Stasia z drugiej „b” oprowadził nas po Starym Rynku i wokół niego, przekazując ciekawostki dotyczące miejsc i budynków. Zrobił to fachowo, bo przecież jest przewodnikiem. Dziękujemy! A później to już tylko pozostał powrót do szkoły i dalsze zajęcia.
Przed nami jeszcze świętowanie z rodziną. Hura!