poniedziałek, 12 listopada 2018

Rogalowe Muzeum Poznania


Wew piontek rychło rano, wszyściutkie mele i szczuny  wysztafirowane przyszły do lani. Najsopmpierw my pogodali o Świncie Odzyskania Niepodległości. Zaś my oblekli mantle i boby i ruszyli autobusem z naszygo fyrtla na Małe Garbary. Caluśka wiara wyległa z autobusa i na szage my pognali do Rogalowego Muzeum. Tam czekali na nos wuje. Dali nam pikne boby, które wylondowały na naszych globusach. Zez rułom my sie uplaszcyli  na łowkach, a wuja zaczoł godać do nos gwarom. Ale mioł godane! Nie wszytko my rozumieli. Wuja nos pytoł jakie słowa znomy. I my godali: szneka z glancem, bimba, bejmy, pyry, ryczka….. Zaś wuja nos uczył, jag sie nazywajom się czyńści naszygo ciała. Już wimy, że momy globus, klapioki, kliber, jape, sznupe, a żrymy dżuzgawki, swientojanki, glubki,  redyski. Ale my się chichrali! Poruta, że my poznanioki nie znomy  naszygo jezyka. Zaś przyszdł drugi wuja,taki łęgol, zaprosił nos do stołu i całkom naszom eke podzielił na pary i doł nom kulki ciasta. My je oglądali, gnietli wew pazurach, świgali nimi,zaś wałkowali, ciyli knypkami na trójkonty. Wuja nakłodoł nom mase makowom. I rug- cug mieli my rogaliki. Kiej nakrył je serwytką, godoł nom, jak Świnty Marcin jechol na śrupie i skond momy tradycje jedzynia rogoli. Wuja przyniósł gotowe świeżutkie słodkie, a my z apetytem szysko spucnyli. Na ostatek kożden jeden dostoł dyplom i pamiontkowy magnes.
Zaś ojciec Staszka zabroł nos na przechadzke po Starym Rynku. My kikali ślipiami, kryncili globusami na wszytkie strony , nastowiali klapioki, roztwierali sznupy i słuchali, co godo wuja Janek. To buło ekstra ciekawe!
O dwunastej my wrócili do lani. A od jutra mamy rych wolne oż 3 dni. Hura!



W piątkowy poranek przed Świętem Niepodległości wybraliśmy się do Rogalowego Muzeum. W Poznaniu istnieje tradycja jedzenia rogali świętomarcińskich, a my mieliśmy poznać tajniki ich wypiekania i w ogóle historii. Autobusem nr 74 pojechaliśmy w kierunku Starego Rynku. Wysiedliśmy  na przystanku Małe Garbary i pomaszerowaliśmy w kierunku naszego celu. Szybko dotarliśmy do ulicy Klasztornej, gdzie czekali na nas ubrani specjalne stroje, panowie. Zaprosili nas do jednej z trzech sal, w których goszczą wycieczki. Przy wejściu otrzymaliśmy wysokie, brązowe czapki, takie same jak nasi przewodnicy. Założyliśmy czapki na głowy, zajęliśmy miejsca na ławeczkach. Wtedy jeden z panów zaczął do nas mówić gwarą poznańską. Nie wszystkie, szybko wypowiadane słowa, rozumieliśmy. Okazało się, że wiemy co to szneka z glancem, ryczka, bejmy, bimba, pyry …. I na tym nasza znajomość gwary  się skończyła, więc pan przystąpił do nauki. Najpierw poznaliśmy wyrazy oznaczające części naszego ciała: globus, klapioki, kluka, japa, sznupa, kielochy, giry, szkity. Mocno nas rozbawiły te nazwy, potem poznaliśmy szereg innych wyrazów takich jak: mele, szczuny, wiara, śrup…. Tak się śmialiśmy, że pan musiał  często nas uspakajać. Co począć, kiedy wyrazy gwarowe mają takie dziwaczne brzmienie. Potem usłyszeliśmy historię Świętego Marcina, kim był, co zrobił. No, a  najważniejsze przesłanie tej historii  – trzeba umieć się dzielić.

Po chwili, przyszedł drugi z panów. Podzielił nas na zespoły dwuosobowe. Stanęliśmy wokół dużego stołu. Każda para otrzymała kulkę ciasta, którą ugniataliśmy w rękach, podrzucaliśmy. Potem dostaliśmy wałeczki i trzeba było  rozwałkować  kulkę na płaski placek. Nożykami wycięliśmy trójkąty. Ciasto, to tylko jeden element rogala, ważne jest nadzienie z białego maku i bakalii. Nadzienie już było przygotowane, więc pan na każdy trójkąt wydusił taką rurkę masy. Dalej należało wykonać nacięcie i zwinąć rogala według instrukcji prowadzącego. Wszystko się udało. Rogale trzeba było pozostawić, aby ciasto wyrosło. Długo musielibyśmy czekać i wtedy pan, który uczył nas gwary, wkroczył z tacą pełną gotowych rogali i nas poczęstował. Bardzo nam smakowały. Były pyszne! Tradycja wypiekania rogali wiąże się z ze Świętem Niepodległości, więc kiedy zajadaliśmy się pysznościami, oglądaliśmy krótki filmik związany ze świętem. Na koniec mogliśmy udać się do sklepiku i kupić sobie pamiątkę z muzeum i rogala. Niektórym rogale, tak smakowały, że nic nie donieśli do domu.
Tego dnia mieliśmy dodatkową atrakcję. Tata Stasia z drugiej „b” oprowadził nas po Starym Rynku i wokół niego, przekazując ciekawostki dotyczące miejsc i budynków. Zrobił to fachowo, bo przecież jest przewodnikiem. Dziękujemy! A później to już tylko pozostał powrót do szkoły i dalsze zajęcia.
Przed nami jeszcze świętowanie z rodziną. Hura!







środa, 7 listopada 2018

Świętujemy


Za nami Wszystkich Świętych i Zaduszki. Spędziliśmy te dni w towarzystwie swoich rodzin, bo właśnie z najbliższymi stawaliśmy przy grobach tych, którzy odeszli. Towarzyszyła nam zaduma, ale też mile wspomnienia.
Podczas lekcji czytaliśmy różne teksty, rozmawialiśmy jak należy zachowywać się  na cmentarzach. Razem z kolegami z klasy pierwszej „a” i drugiej „b” i naszymi paniami wybraliśmy się na Poznańską Cytadelę. To piękny park, ale tez stary cmentarz, gdzie znajdują się groby i pomniki powstańców wielkopolskich, żołnierzy i ludzi, którzy zginęli w czasie drugiej wojny światowej. Spacerowaliśmy po cmentarzu, zatrzymywaliśmy się, a pani Danusia opowiadała nam różne ciekawostki dotyczące historii pomników i ludzi pochowanych w mogiłach. Byliśmy zainteresowani przede wszystkim grobami  powstańców, bo w tym roku obchodzimy 100. Rocznicę Odzyskania Niepodległości, a powstanie wielkopolskie miało miejsce dokładnie sto lat temu. Zapaliliśmy znicze powstańcom. Obejrzeliśmy stare samoloty i czołgi. Zatrzymaliśmy się na placu zabaw, zjedliśmy śniadanie, trochę zgłodnieliśmy i mieliśmy chwilę na zabawę. Słonko pięknie przygrzewało i naprawdę było ciepło, przecież mamy już listopad. Wracając, mogliśmy podziwiać przepiękne kolory jesieni. Dużą frajdę sprawiało nam stąpanie po dywanach z liści.

Cytadela  -  GALERIA

niedziela, 21 października 2018

Jesień w lesie.


W ostatni dzień zapowiadanej jeszcze  letniej pogody, wybraliśmy się do lasu. Zabraliśmy ze sobą wszystkie dostępne akcesoria naszych rodziców dziadków i swoje własne, aby z bliska przyjrzeć się temu co dzieje się w lesie. Poprzedniego dnia przypominaliśmy sobie zasady zachowania w lesie, bo niby wszystko wiadomo teoretycznie, a jak chce się krzyknąć, to często zapominamy, gdzie jesteśmy. Jadąc  kilka przystanków autobusem nr 74, dotarliśmy do lasu zwanego Żurawińcem. Zwarta grupą razem z  klasą drugą „b” ruszyliśmy przed siebie. W lesie panował błogi spokój. Od czasu do czasu przemknął obok nas jakiś biegacz albo mama ze swoim dzieckiem wózku. Wszyscy przecież pragną zaczerpnąć świeżego powietrza. Od razu w ruch poszły lupy, lornetki, tych było najwięcej. Obserwowaliśmy pięknie rozświetlone słońcem korony drzew, wypatrywaliśmy ptaków. Czasem spoglądaliśmy pod nogi. Spotkaliśmy grzyby, oczywiście trujące, zauważyliśmy hubę, przyrośniętą do pnia drzewa i kilka owadów. Najpiękniejsze kolory można było dostrzec na liściach. Od pani dostaliśmy karty pracy, które wyznaczały nam szereg zadań do wykonania, takich jak wybór drzewa, nazwanie go, określenie  cech jego poszczególnych części, czyli pnia, korony, liści. Prze kalkę odwzorowaliśmy kształt kory drzewa. Robiliśmy notatki na temat tego, co nas najbardziej zainteresowało. Z ptaków udało się nam rozpoznać głos sójki, sroki i dzięcioła. To była super zabawa! W lesie zjedliśmy śniadanko, a był tez czas na krótką zabawę na polanie. Po powrocie do klasy rysowaliśmy swoje drzewo.
To była kolejna ciekawa wycieczka!

środa, 17 października 2018

Co u nas słychać?


Jesteście ciekawi? To poczytajcie! Ten tydzień zaczął się świętem, a co świętowaliśmy, a no Dzień Edukacji Narodowej. W tym roku 14 października, to niedziela. Wzmożony ruch w szkole można było zaobserwować już w piątek. Uczniowie biegali po szkole z kwiatami. Przedstawiciele Samorządu Szkolnego składali nauczycielom życzenia i częstowali ich pysznym jabłecznikiem i babeczkami. My, uczniowie edukacji wczesnoszkolnej świętowaliśmy ze swoimi paniami w poniedziałek. Pani Marta od rytmiki, ma zawsze ciekawe pomysły na piosenki i życzenia. W tym roku to była taka piosenka o kaczętach, które pięknie rozwijają a później stają się pięknymi łabędziami. Tak też dzieje się z nami, pod okiem naszych nauczycieli, zmieniamy się, stajemy się coraz mądrzejsi. W dniu Edukacji Narodowej, złożyliśmy życzenia wszystkim nauczycielom nie zapomnieliśmy o pracownikach szkoły, którzy dbają, abyśmy zawsze byli bezpieczni i dobrze się czuli w Społecznej Dwójce.  Panie słuchały ze wzruszeniem życzeń i piosenek, a potem była ogromna przyjemność dla nas, bo poszliśmy do kina. Klasy drugie i trzecie obejrzały piękną historię psa- wilka  pt. „Biały Kieł” Nasi młodsi koledzy inny film, coś o księżniczkach.
Następnego dnia, we wtorek poszliśmy do Domu Kultury „Bajka” na spotkanie z pisarką panią Magdą Podbylską. Były tam jeszcze dzieci z innych szkół. Pani Magda pochodzi z Poznania, więc szczególnie bliskie są jej wydarzenia związane z naszym miastem . Na dzisiejszym spotkaniu pisarka opowiedziała nam o swojej nowej książce „A u nas, powstanie”. To książka o wydarzeniu, które miało miejsce sto lat temu. Niektórzy z nas słyszeli o Powstaniu Wielkopolskim, a kto nie słyszał, to dzisiaj się dowiedział. Na pewno zapamiętamy nazwisko Ignacego Paderewskiego. Autorka opowiedziała nam w jaki sposób książka powstała, pokazała nam w jaki sposób odróżnić fakty od fikcji, czyli czegoś wymyślonego oraz jak wyglądali powstańcy. Zaciekawiła nas niektórymi zwrotami z poznańskiej gwary, a później odbyła się taka konferencja prasowa. My zadawaliśmy pytania, a pisarka na nie odpowiadała. Rozwiązywaliśmy także zagadki, które sprawdzały naszą uwagę i spostrzegawczość . W nagrodę dostawaliśmy piękne zakładki do książek. Wielu z nas zakupiło książkę autorki. W zamian mogliśmy chwilę porozmawiać z panią Magda Podbylską i otrzymaliśmy krótkie wpisy do książek.
Spotkanie z pisarzem, to niezwykle ciekawe przeżycie!

Co u nas słychać?  -   GALERIA

wtorek, 2 października 2018

Akcja KROKUSIK


Z inicjatywy rodziców zrodził się pomysł sadzenia cebulek pierwszych wiosennych kwiatów, aby wiosną wokół szkoły roztaczały się przepiękne dywany kolorowych kwiatów. Pomysł bardzo spodobał się wszystkim, bo kto nie lubi widoku kwitnących kwiatów? Do akcji włączyła się cała szkoła. My poprosiliśmy naszych tatusiów, aby przekopali nam ziemię, co uczynili wczoraj. A dzisiaj zaopatrzeni w łopatki, grabki, rękawice ruszyliśmy do wyznaczonego miejsca , aby zrobić dołki, włożyć cebulki i przysypać je ziemią. My druga „a” sadziliśmy,  na placu zabaw, przed oknami naszej sali lekcyjnej. Włożyliśmy do ziemi setki cebulek tulipanów, krokusów, hiacyntów. Mamy nadzieję, że cebulki się przyjmą, nie zmarzną, a  wiosną będziemy mieli piękny widok i radość z naszej pracy.
Dzisiaj  w ogóle mieliśmy super dzień. Dwie nasze koleżanki: Julka i Natasza obchodziły swoje siódme urodziny.  Natasza przyniosła pyszną szarlotkę, a Julka rogaliki, które upiekły dla nich babcie. Dziękujemy!
Ale mieliśmy Super Ucztę, a po takim poczęstunku robota paliła nam się rękach.


niedziela, 30 września 2018

W Ogrodzie Dendrologicznym


Od kilku dni zmieniła się pogoda. Trudno się dziwić. Nastała jesień. Zaczęliśmy się inaczej ubierać. W szkole rozmawiamy o jesieni w różnych miejscach: na polu, w ogrodzie, w sadzie. A piątek nasze panie zabrały nas do Ogrodu Dendrologicznego, żeby sprawdzić jak wygląda jesień w lesie. Dziwne, w nazwie ogród, a środku las. O co chodzi! Kiedy weszliśmy na teren Uniwersytetu Przyrodniczego, spotkaliśmy się z panią Agatą, która z nami prowadziła zajęcia i  wyjaśniła co to jest ta dendrologia! Dowiedzieliśmy się ten termin ten oznacza naukę o drzewach i krzewach, stąd w ogrodzie same drzewa i krzewy. Nagle wszystko stało się jasne! Pani Agata najpierw przeczytała nam ciekawą książkę, bajkę o zwierzętach i powiedziała, że jak uważnie będziemy nasłuchiwać i obserwować, to może uda się nam spotkać, któregoś z bajkowych bohaterów. Ruszyliśmy na poszukiwania. Udało się nam usłyszeć odgłosy dzięcioła i zobaczyć jak przemieszcza się z gałęzi  na gałąź, bardzo wysokiej sosny. Idąc znajdowaliśmy różne skarby: liście, łupiny orzechów, i owoce różnych drzew, podsuwaliśmy pani Agacie, która wyjaśniała z jakich drzew pochodzą nasze skarby. Duże zainteresowanie wzbudził orzech czarny, drzewo, które wielu z nas widziało pierwszy raz. Nadgryzione łupiny świadczyły o obecności wiewiórek. Bardzo podobały się nam liście klonu palmowego, który robi się jeszcze piękniejszy późną jesienią, kiedy przybierają czerwoną barwę. Spotkaliśmy ciekawe okazy dębów, pod którymi leżało mnóstwo żołędzi, modrzewie oraz różnorodne krzewy jeżyn. Najwięcej radości sprawiło nam zbieranie kasztanów. Niektórzy nazbierali ich  pełne kieszenie i plecaki, bo w mieście wszystkie kasztany, które spadną z drzew są natychmiast podnoszone  przez dzieci. Mogliśmy przyjrzeć się z bliska pniu dębu czarnego, który został wyciągnięty z bagna, a  przeleżał  w nim setki lat. Byliśmy dość hałaśliwą grupą, więc zwierzęta się chyba przed nami  pochowały. Pod koniec naszego spaceru wśród drzew zaświeciło  słońce  i wtedy cała otaczająca nas przyroda była jeszcze piękniejsza. Dobrze, że są takie miejsca, oazy zieleni, w których  panuje cisza i spokój, a przecież w pobliżu przebiega droga szybkiego ruchu.
Żadna nawet najciekawsza książka czy lekcja w szkole nie zastąpią takiego przeżycia jakie daje nam bliski kontakt z naturą!

W Ogrodzie Dendrologicznym  -  GALERIA

wtorek, 18 września 2018

Jak dawniej!


W poniedziałkowy poranek wyruszyliśmy do Centrum Sztuki Dziecka. W tym miejscu na Scenie Wspólnej oglądaliśmy zawsze jakieś spektakle i byliśmy przekonani, że i tym razem będzie tak samo. A tu takie zaskoczenie!  Przed budynkiem przygotowane nagłośnienie i czekają na nas aktorzy, dwie panie i jeden pan, ubrani w czarno- białe stroje,  w kratkę,  w paski i w kropki, i zapraszają do wspólnej zabawy. Jeden z aktorów śpiewał, a właściwie rapował, nas nauczył refrenu i wspólnie pośpiewaliśmy, skacząc i wymachując rękami. Było głośno i wesoło. Bawiliśmy się w takie różne zabawy jak „kółko  i krzyżyk”, graliśmy w gumę, recytując przy tym takie śmieszne wierszyki : Myszka Miki gra w guziki…., guma przybierała różne kształty, trzeba było się przeciskać przez otwory, nie dotykając gumy. No, nie zawsze się to udawało. A pani opowiedziała nam taka historię, że jak kiedyś nie było takich ładnych gum , to dzieci wyciągały gumę z majtek, wiązały ją i wtedy można było poskakać.  Jednak kiedy się to wydało i domownicy nie mogli założyć majtek bez gumy, bo spadały, to dopiero była awantura. Ale trzeba przyznać, że dzieci były pomysłowe. Potem była inna zabawa: Raz dwa, trzy Kropka patrzy. Ta zabawa polegała na tym, że ustawialiśmy się za plecami pani Kropki i przesuwaliśmy się do przodu umówionym wcześniej krokiem np. tanecznym, tip-topami, ale kiedy Kropka się odwróciła należało się natychmiast zatrzymać a wygrywał ten, kto najszybciej pokonał odległość i stanął za plecami prowadzącej. Było dużo śmiechu, a niektórzy trochę oszukiwali, bo jak zwykle każdy chciał wygrać. Wykonywaliśmy też ćwiczenia sprawnościowe. Podawaliśmy klocki. Ogólnie to były zabawy w jakie bawili się na podwórkach nasi rodzice i dziadkowie. Oni mieli dużo czasu, bo nie było komputerów, telefonów i starsi członkowie naszych rodzin spędzali dużo czasu na przysłowiowych podwórkach. Bardzo podobała nam się końcowa część zabawy, kiedy każdy miał wybór i bawił się w to, co sprawiało mu największą radość. Dostaliśmy kolorowe kredy i mogliśmy coś namalować czyli zostawić swój ślad. Resztę swojej energii rozładowaliśmy na pobliskim placu zabaw, przecież na Cytadeli jest ich kilka.
Po drodze zwracaliśmy szczególną uwagę na przejścia przez jezdnię. Zawsze w takich sytuacjach musi być bezpiecznie, więc się trochę pilnujemy, nasz panie o to bardzo dbają.

Zdjęcia  wykonał pan Maciej Zakrzewski

Podwórkowe zabawy   -  GALERIA  

środa, 12 września 2018

Jak się zmieniliśmy ?


Powoli przyzwyczajamy się, że rozpoczął się nowy rok szkolny, chociaż za oknem cały czas wakacyjna pogoda. Z utęsknieniem spoglądamy w stronę placu zabaw, a jest na co popatrzeć, bo trochę w czasie wakacji się zmienił. Mamy piękną zieloną trawkę, są też niektóre miejsca wysypane drobnym kamykami, nowe, pomalowane ławki. Julka  z tatą też je malowała. Brawo dla nich! Jak tak szalejemy, to od czasu do czasu ktoś biegnie do pani pielęgniarki z poranionym kolankiem. Musimy bardziej uważać, ale to nie jest takie proste, my jesteśmy prawie cały czas w ruchu, ale przynajmniej teraz, kiedy biegamy nie unoszą się w powietrzu tumany kurzu.
Mamy tę samą salę lekcyjną, nasze piłki i kilka krzeseł. Jak mamy ochotę posiedzieć na krześle to się przesiadamy. Sąsiadujemy z zaprzyjaźnioną drugą „b”. Mamy o kilka centymetrów więcej. Zachowujemy niektóre zwyczaje przyjęte w pierwszej klasie, takie jak chociażby jedzenie słodyczy w każdą środę. Wiemy, że jedzenie ich w nadmiarze szkodzi, ale raz w tygodniu to czysta przyjemność! Rozmawialiśmy z panią Danusią o takiej zaczarowanej szkole. Mieliśmy wiele ciekawych pomysłów. Kilkoro z nas marzy o szkole, do której chodziłyby jednorożce, marzymy o szkole z basenem i zwierzętami, inni chcieliby w szkole spotykać postacie z różnych bajek i baśni. Jak się tak głębiej zastanowiliśmy, to przecież od prawie  każdego bohatera można się czegoś nauczyć. Od Czerwonego Kapturka, żeby nie rozmawiać z obcymi, Kopciuszka punktualności, Kota w butach sprytu i przebiegłości i tak podawaliśmy różne przykłady, bo pani zawsze nam powtarza, że to czego się nauczymy musimy wykorzystywać w codziennym życiu. Ktoś wspomniał, że nasza szkoła też jest zaczarowana, przecież bardzo dobrze się tu czujemy, a na twarzy naszej pani pojawił się uśmiech.  
Wczoraj wspominaliśmy wakacje, przynieśliśmy pamiątki. Każdy opowiadał, gdzie był, co widział. Pokazywaliśmy różne rzeczy przywiezione z podróży. Co tam nie było: kamyki, patyki, figurki, maskotki, zdjęcia, widokówki, kawałek prawdziwej zastygłej lawy, rozgwiazda, no przecież odwiedziliśmy kilka ciekawych miejsc na świecie, a nie zapomnieliśmy też o pięknych zakątkach naszego kraju.
Niektórzy z nas poprawili technikę czytania. To przecież ważna umiejętność. Ciągle jeszcze się uczymy, że warto słuchać, kiedy ktoś drugi mówi, zawsze może nas ominąć coś bardzo ciekawego. Kiedyś się nam to uda, bo jesteśmy bardzo chętni do nauki i zabawy.

niedziela, 9 września 2018

Jesteśmy już w drugiej klasie


Po 72 dniach wróciliśmy do szkoły. Jak szybko minął ten czas. W czasie wakacji odwiedziliśmy różne miejsca na kuli ziemskiej. Pani Danusia prosiła, abyśmy napisali kartkę z wakacji. Cóż, mieliśmy tyle atrakcji, że niektórzy z nas zupełnie zapomnieli, ale nie wszyscy i nasze piękne widokówki i jeden list zostały zawieszone na tablicy „Pozdrowienia z wakacji”.
Wakacje się skończyły i w poniedziałek rano ubraliśmy odświętne stroje i wyruszyliśmy do szkoły. Stęskniliśmy się za sobą, no i za panią Danusią. Wielu z nas przychodziło do szkoły w ostatnich dniach sierpnia, na półkolonie, więc zdążyliśmy się sobą nacieszyć, a i tak uśmiech gościł na naszych twarzach przez całą uroczystość rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Pani dyrektor przeczytała nam list od rzecznika praw dziecka, złożyła życzenia i ogłosiła otwarcie nowego roku szkolnego. Nasi starsi koledzy z trzecich klas przygotowali dla nas krótką część artystyczną, bo przecież w tym dniu najważniejsi są pierwszoklasiści, a tym roku pojawiła się jeszcze klasa „0”. Uczniowie klas pierwszych złożyli ślubowanie, zostali pasowani  przez panią dyrektor na uczniów, a w prezencie otrzymali ważny symbol narodowy - polską flagę, jak my w zeszłym roku. Później z naszą panią poszliśmy do sali lekcyjnej. Dostaliśmy plany lekcji i podręczniki.
Teraz czeka nas nauka, zabawa, wycieczki…. Każdego dnia będziemy odkrywać coś nowego i bardzo się z tego cieszymy.


sobota, 23 czerwca 2018

Ostatnie dni w szkole


To już prawie koniec pierwszej klasy. Jeszcze trochę się uczymy, a właściwie to bawimy. Rozwiązujemy rebusy, łamigłówki, sudoku, układamy różne figury z tangramu. Pani czyta nam książkę „Piotruś Kita”- to o chłopcach, którzy prześladowali koty, mamy nadzieję, że spotka ich za to kara. Nikt nie może robić krzywdy zwierzętom!
We wtorek po zajęciach, razem z panią udaliśmy się do świetlicy, która przygotowała dla nas szereg zabaw w „Letnim ogródku”. Najpierw przyszły koleżanki z piątej klasy i przygotowały dla nas prezentację „Co w trawie piszczy?”. Bardzo byliśmy zainteresowani Quizem po prezentacji, bo oczywiście nagrodami były słodycze. Potem każda klas dostała do wykonania zadanie. Mieliliśmy zaprezentować – motyle i wykonać plakat przedstawiający łąkę oraz wymyślić hasło, takie zawołanie. Bawiliśmy się nieźle. Super pomysły miały panie ze świetlicy. Potem było jeszcze malowanie na folii i takie tam różne zabawy.
Dla tatusiów zrobiliśmy laurki z portretami, bo 23 czerwca to Dzień Ojca!
Często wychodzimy na plac zabaw, bo strasznie gorąco w tej naszej sali. Natasza poleciała sobie do Majami, Julka już tez wyjechała na wakacje, Maciek poleciał na Teneryfę, a jutro opuszcza nas Ania i wyjeżdża w góry. Cóż my się nie poddajemy. Salę trzeba posprzątać. Przygotowaliśmy się, Antek profesjonalnie, nawet przyniósł rękawiczki, oczywiście mokre chusteczki również, Paula też miała mokre chusteczki, podkradaliśmy mydło z łazienki, mieliśmy super zabawę: piłki wymyte, stoliki czyste i szatnia też posprzątana.  Brawo My!
I wreszcie 22 czerwca dostaliśmy pierwsze w życiu świadectwo. Mamy promocję do drugiej klasy UFF! Pani nam pogratulowała, na pamiątkę każdemu dała piękną książkę z dyplomem, złożyła życzenia i powiedziała: do zobaczenia po wakacjach! My podziękowaliśmy pani pięknym bukietem i takim certyfikatem ( własnoręcznie napisanym i podpisanym), że dziękujemy za pierwszy rok nauki, a Paulinka zrobiła pani Medal z jej imieniem. Pani wszystko się podobało i nas mocno uściskała.
 Będziemy  wypoczywać, ale fajnie. Pani Danusia tez się cieszy! Wakacje!!!    

środa, 13 czerwca 2018

Artyści XIX i XX wieku – szkolny piknik


Tradycyjnie pod koniec roku szkolnego, w czerwcu, cała szkolna społeczność bierze udział w przygotowaniach do organizacji szkolnego pikniku. W tym roku tematem przewodnim byli „Artyści XIX i XX wieku”. My pierwszaki, z klasy „a” wybraliśmy sobie Majkę Jeżowską. Rozmawialiśmy z naszą panią, kim jest pani Jeżowska i czym się zajmuje. Bardzo spodobała się nam ta artystka, ponieważ śpiewa piosenki o dzieciach i dla dzieci. Bardzo polubiliśmy piosenkę „A ja wolę moją mamę” i nauczyliśmy się jej z panią Martą od rytmiki. Franiu, nuci ją często w klasie, nawet jak rozwiązuje zadania matematyczne, no a  jak Franek zacznie nucić, to po chwili   śpiewa cała klasa.
Jak już wybraliśmy artystę, sprawę w swoje ręce wzięła mama Paulinki, przygotowała tabelę i rodzice wpisywali się, co kto może przygotować. Zorganizowała kartony, a tata Julki wydrukował okładki płyt naszej artystki, którymi okleiła kartony. My, z panią Danusią zrobiliśmy plakat i namalowaliśmy portrety Majki Jeżowskiej. Mama Maćka T. przyniosła balony wypełnione helem i ciasteczka. Rodzice przygotowali mnóstwo pyszności; rodzice Antka przynieśli Brownie, mama Julki owsiane ciasteczka, mama Kazika przygotowała kubeczki z owocami, mama Paulinki przyniosła pizzerinki i mnóstwo słonych i orzeszkowych pyszności. Mama Ani zadbała o wodę, kubeczki, cały czas parzyła kawkę dla wszystkich chętnych.. Mama Nataszki przyniosła pyszne kawy, nasza pani zrobiła smalec i ogórki małosolne. Jeszcze była pyszna lemoniada. Mam Witka malowała dzieciom włosy kolorowym sprayem, a tata Nataszki przyniósł maszynkę do robienia baniek. Rodzice Maćka dostarczyli jednorazowe naczynia. Było kolorowo, wesoło, a stoisko prezentowało się Super. Największym zainteresowaniem wśród dzieci, było malowanie włosów i kolorowe balony. Zbieraliśmy pieniążki dla dzieci  z Mariupola. Fajnie jest komuś pomagać, a przy ty jeszcze dobrze się bawić. To tylko nasze stoisko, a stoisk było tyle ile klas w szkole, wszystkie prezentowały sie wspaniale. Imprezie towarzyszyło mnóstwo innych akcji, występy tancerzy, wystawa grafik, gry planszowe, malowanie twarzy, stoisko wymiany książek i stoisko księgarni z Bajki. Wszystkim rodzicom bardzo dziękujemy, bo bardzo zaangażowali się w zorganizowanie tej imprezy.

To naprawdę była super zabawa. Ciekawe co będzie w przyszłym roku?

Byliśmy w Deli Parku


W poniedziałek, 11 czerwca w naszej szkole rozpoczął się wycieczkowy tydzień. Pierwszaki wyjeżdżają raczej na jeden dzień. My też, ale to już nasza druga wycieczka, bo byliśmy przecież na drezynach. Tym razem mieliśmy zamówiony autokar z pilotem panem Tomkiem. Z małymi plecakami o ósmej rano wyruszyliśmy z Poznania w kierunku Rosnówka, bo właśnie tam od niedawna mieści się Deli Park, wspaniałe miejsce dla takich dzieciaków, jak my. Deli Park, to rozległy plac z przeróżnymi ciekawymi miejscami. Najpierw pan Tomek zabrał nas na taką ścieżkę, na której można było spotkać różne zwierzęta, niektóre żywe i prawdziwe ale też sztuczne wypchane. Żywe były urocze bardzo ruchliwe lemury, pawie, żurawie. No, ale mogliśmy zobaczyć jak wyglądały kiedyś wymarłe już mamuty, tury i wiele owadów, w takich powiększonych rozmiarach. Ciekawie było jak chodziliśmy po takim podniebnym moście, zawieszonym dosyć wysoko nad ziemią i do tego trochę się ruszał, zwłaszcza jak weszło na niego dużo osób albo ktoś biegł, chociaż pan Tomek prosił, żeby tego nie robić. Takich mostów było kilkanaście, każdy z nich okalał jedno z drzew, a na tych drzewach  zawieszone były plansze i tablice z ciekawymi informacjami na temat zwierząt żyjących w lasach. Jak spojrzało się w dół, to pomiędzy drzewami i krzewami, można było zobaczyć, wilka, wiewiórkę, różne ptaki, no sztuczne, ale niektóre wyglądały jak prawdziwe. Można było się przestraszyć!
Ciekawostką, tego parku są miniatury ważnych i znanych miejsc z całego świata. Trochę zwiedzamy z naszymi rodzicami albo znamy z filmów, więc mogliśmy się pochwalić znajomością niektórych miejsc.
Największa atrakcją dla wielu z nas były ogromne dmuchane zamki, łodzie, ściany wspinaczkowe. Tam daliśmy upust swojej fantazji i wyhasaliśmy się za wszystkie czasy, pot się lał, skarpetki i nogi były mokre. A na koniec zakupy! Co to za wycieczka, jak się nie przywiezie z niej pamiątki. Wpadliśmy do sklepiku i wyszliśmy z różnymi piłeczkami, gierkami, maskotkami. Każdy przechwalał się swoimi zdobyczami.
Szczęśliwi wróciliśmy do szkoły, znowu będzie co wspominać!

Deli Park - GALERIA 

piątek, 8 czerwca 2018

Podróżujemy…


W szkole rozmawialiśmy o różnych środkach lokomocji. Najlepiej to znamy samochody. Codziennie dojeżdżamy nimi do szkoły, no raczej wożą nas rodzice. Na wakacje najczęściej latamy samolotami. Odwiedzamy różne zakątki świata. A kiedy pani zapytała- Kto  jechał pociągiem?- to niewiele rąk pojawiło się w górze. Okazuje się, że nie wszyscy wiedzą, jak wygląda dworzec klejowy i jak się podróżuje pociągiem,  więc nasze panie postanowiły wyruszyć z nami na wycieczkę koleją. Taką prawdziwą inspiracją był Maciek T. pasjonat wszelakich pociągów.
W środę, 6 czerwca pojechaliśmy pociągiem do Mosiny. Pociąg jechał dalej, aż do Wrocławia, a my wysiedliśmy właśnie w Mosinie, bo tam czekały nas kolejne atrakcje. Na nieczynnym już dla kolei torze, w Mosinie Pożegowo stały  drezyny. Poruszają się one wtedy, kiedy siła ludzkich mięśni wprawi je w ruch. No, dlatego też na tę wycieczkę pojechało z nami sześciu mężczyzn i trzy panie. Do dyspozycji mieliśmy trzy drezyny rowerowe, na każdej z nich było trzech opiekunów. Panowie pedałowali, a panie pilnowały, aby było bezpiecznie. No, jeszcze zapomnieliśmy, najważniejsza osoba,  Pani Drezynka / tak ja nazwaliśmy/, osoba, która wszystkim nadzorowała. Drezynami przemieszczaliśmy się w kierunku Osowej Góry. W pewnym momencie tor się kończył i trzeba było drezyny odwrócić i pojechać w przeciwnym kierunku. My patrzyliśmy, a dorośli obracali nasze pojazdy, wózek unosił się na osi i na niej był obracany, i z powrotem stawiany na szynach. Tory przecinają  drogi i ulice, wtedy Pani Drezynka zatrzymywała ruch uliczny, a drezyny przejeżdżały. Ależ to była zabawa! Dopingowaliśmy naszych pedałujących panów, bo chcieliśmy jechać coraz szybciej.
W Osowej Górze mieliśmy ognisko. Piekliśmy kiełbaski i chlebek, od czasu do czasu coś komuś spadało z kija, ale upieczone jedzonko było smaczne. A potem czekały nas zabawy na pięknej polanie w lesie. Słońce świeciło, chociaż było wietrznie. Chłopcy bawili się w berka i takie inne zabawy, dziewczynki zrobiły sobie piknik na kocyku, a dorośli rozmawiali, nie spuszczając nas z oczu. Na zbiórce okazało się , że nasze twarze są nieźle umorusane, a my szczęśliwi. W drodze na dworzec była jeszcze chwila, wiec zahaczyliśmy o plac zabaw w parku. Późnym popołudniem pociągiem wróciliśmy do Poznania.
Bardzo dziękujemy panom dyrektorom Szymonowi i Pawłowi, tatusiom Tosi, Leny, Stasia, mamie Marysi, mężowi pani Agi i naszym paniom, bo bez nich nie przeżylibyśmy takie fantastycznej przygody!